13.03.2026, 12:52 ✶
Rzeczywiście uzdrowiciele składali przysięgę, a w ratowaniu życia nie było w samo w sobie nielegalnego. Tylko, że leczenie to było jedno. Nie miał pojęcia, jak zareagowałoby poplecznicy Voldemorta w Ministerstwie Magii, gdyby sprawa Zakonu I jego mniej legalne działalności wyszłyby na jaw. Czy oni i cały system, któremu nie spodobałaby się ich działalności i nie zawsze legalne działania, przymknęliby oko na uzdrowicielkę, która tylko pomagała? O ile w ogóle zwolennicy tak radykalnej idei czystości krwi postanowiliby rozprawić się z nimi sądowniczo. A Jenkins? Nie uznałaby tego jako potwarz wobec Ministerstwa?
– Jak już mówiłem w uzdrawianiu absolutnie nie ma niczego złego. Ale jak słusznie zauważył Anthony jeśli ktoś pomożesz komuś o kim wiesz że z wyższych powód przekroczy tę elastyczną linię prawa i Merlinie nie daj, ktoś się zorientuje, to litera prawa może mieć do ciebie pretensje, że zachowałaś dyskrecję, która jest tu niezbędna. – Nie że zakładał, że tak będzie ale tego właśnie wymagali. Dyskrecji.
Anthony jednak jej ufał, a chociaż czarownica musiała jeszcze się wykazać to Jonathan, już teraz był naprawdę dobrej myśli, zwłaszcza gdy z niewinnym uśmiechem na twarzy zaczęła mówić jak to wszyscy Anglicy wyglądali dla niej tak samo. Uśmiechnął się. Doskonale.
– Rozumiem co masz na myśli – powiedział na wzmiankę o eliksirach. – Zadbamy o to abyś skupiła się jedynie na pomocy, a nie na zdobywaniu zapotrzebowania.
Zaśmiał się cicho słysząc prośbę skierowaną do Anthony'ego.
– Słyszałeś naszą wybitną uzdrowicielkę mój drogi – powiedział rozbawiony. – Postaraj się tylko o najlepszy tusz dla niej proszę. Pokaż jej że chociaż Anglicy wyglądają tak samo, to przynajmniej ich autografy są miłe dla oka.
– Jak już mówiłem w uzdrawianiu absolutnie nie ma niczego złego. Ale jak słusznie zauważył Anthony jeśli ktoś pomożesz komuś o kim wiesz że z wyższych powód przekroczy tę elastyczną linię prawa i Merlinie nie daj, ktoś się zorientuje, to litera prawa może mieć do ciebie pretensje, że zachowałaś dyskrecję, która jest tu niezbędna. – Nie że zakładał, że tak będzie ale tego właśnie wymagali. Dyskrecji.
Anthony jednak jej ufał, a chociaż czarownica musiała jeszcze się wykazać to Jonathan, już teraz był naprawdę dobrej myśli, zwłaszcza gdy z niewinnym uśmiechem na twarzy zaczęła mówić jak to wszyscy Anglicy wyglądali dla niej tak samo. Uśmiechnął się. Doskonale.
– Rozumiem co masz na myśli – powiedział na wzmiankę o eliksirach. – Zadbamy o to abyś skupiła się jedynie na pomocy, a nie na zdobywaniu zapotrzebowania.
Zaśmiał się cicho słysząc prośbę skierowaną do Anthony'ego.
– Słyszałeś naszą wybitną uzdrowicielkę mój drogi – powiedział rozbawiony. – Postaraj się tylko o najlepszy tusz dla niej proszę. Pokaż jej że chociaż Anglicy wyglądają tak samo, to przynajmniej ich autografy są miłe dla oka.