Prudence jeszcze przez moment zajmowała się ziołami. Rzuciła to pytanie lekko, zupełnie od niechcenia, jakby wcale nie chodziło o decyzję, którą sama podjęła, jakby rozmawiały o kimś zupełnie obcym. Dopiero po chwili uniosła wzrok i spojrzała na swoją babcię. Jej oczy błyszczały, naprawdę emanowała szczęściem i nie mogła powstrzymać uśmiechu, który sam pojawiał się na jej twarzy. Doskonale zdawała sobie sprawę, że Ellie mogła dostrzec obrączkę na jej palcu, kiedy układała rośliny na tej skrzyni bardzo ułatwiła jej sprawę, kobieta jednak sama tego nie skomentowała, czekała, aż ona sama poruszy temat. Nic jej nie umykało, Prue nie wątpiła, że nie był to przypadek, że się nie odezwała. Dała jej czas na to, aby w końcu opowiedzieć jej o zmianach, które się wydarzyły. Filiżanka dokonała żywota z jakiegoś powodu, być może tym powodem było to, co zrobiła, ustaliły już przecież, że nic nie działo się bez przyczyny.
- Tak, uważam, że to nieco grubsza sprawa, aczkolwiek na pewno znalazłby się ktoś, kto postanowiłby to negować. - Łatwo można było komentować decyzje innych nie znając ich pobudek. Wiedziała, że ludzie lubili się skupiać na tym, co działo się u kogoś, dzięki temu ich problemy wydawały się być bardziej odległe.
Pokiwała twierdząco głową, kiedy usłyszała kolejne słowa, które padły z ust Ellie. - Co prawda to prawda, małżeństwa z rozsądku są objawem większej głupoty, dziwi mnie to, że nadal jest to praktykowane, wiesz? - Miała świadomość, że u czystokriwstych nie było to niczym wyjątkowym, często łączono ludzi w pary tylko dlatego, że widziano w tym niezły interes, na szczęście jej nigdy nie dotyczył ten problem. Miała wybór, co doceniała, mogło być dużo gorzej. Niewiele brakowało do tego, aby została żoną kilka lat temu, w tej chwili nie żałowała tego, że jej życie potoczyło się zupełnie inaczej. Nie sądziła, że byłaby szczęśliwa, na pewno nie tak, jak była teraz. Jej serce zawsze było zainteresowane tylko i wyłącznie jednym mężczyzną, chociaż próbowała udawać, że jest inaczej. Nikt nie wzbudzał w niej tylu emocji, co jej małżonek.
- Nie ukrywam, że spodziewałam się tego, że będziesz miała podobne zdanie. - Ellie nie kryła się nigdy ze swoim podejściem, nie do końca wpasowywała się w standardy starszych pań, ale było to jedną z jej największych zalet, tak właściwie sporo młodych mogłoby się od niej uczyć podejścia do życia.
- Cóż, więc jakoś tak wyszło, że w końcu odważyłam się sięgnąć po swoje i było to doskonałą decyzją. - Postanowiła mówić wprost, zresztą bardzo chciała się podzielić z Ellie tymi zmianami, jakie nastąpiły w jej życiu. - Udało nam się dogadać. - Kącik ust jej się uniósł, bo było to niedopowiedzeniem. Gdyby chodziło tylko o dogadanie się nie miałaby obrączki na palcu. - Całkiem spontanicznie wzięłam ślub, nikt z rodziny jeszcze o tym nie wie, jesteś pierwsza. - Wspomniała o tym, żeby Ellie wiedziała jak wiele dla niej znaczy. Nie bez powodu padło właśnie na nią. To ona wysłuchiwała jej, kiedy było naprawdę źle, więc i z nią chciała się podzielić swoją radością.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control