12.03.2023, 23:50 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2023, 23:54 przez Orion Bulstrode.)
Tak mocno przywykł do pracy z bratem, że początkowo zaskoczyła go wiadomość o tym, że przydzielono mu innego partnera. Oczywiście to nie tak, że nie ufał Atreusowi, ale znał jego pomysły i w miarę możliwości wolał mieć na niego oko. Niech Merlin ich broni przed sytuacją, w której jego młodszy brat na chwile oderwie się od pracy, żeby zagrać kilka partii w pokera przy pobliskim stoisku z piwem.
Panna, z którą przyszło mu pracować, nie była szczególnie znajoma, przynajmniej początkowo. Bo oczywiście zapoznał się nieco z jej życiorysem przed dzisiejszym dniem. Głownie po to, żeby mieć mniej więcej pojęcie o tym, z kim będzie miał dzisiaj styczność. Ewentualnie, żeby rozplanować plan działania. Fakt, że była raczej nowa w BUMie, zdecydowanie go nie zniechęcił. Wręcz przeciwnie, szczerze go cieszyło, że będzie miał okazję podzielić się odrobiną doświadczenia z młodą, ambitną czarownicą.
— Orion Bulstrode, niezmiernie mi miło — odparł, ściskając jej dłoń. — Pracujemy dzisiaj razem, także nie ma sensu bawić się w panów i panie. Starczy Orion. No, chyba że wolisz inaczej? — dodał jeszcze, posyłając jej pytające spojrzenie.
Nim jednak zdążyła mu odpowiedzieć, jego uwagę przykuło poruszenie w okolicy.
— Chodźmy! — rzucił, po czym szybkim krokiem udał się w stronę niepokojących dźwięków.
Początkowo mocno się zmartwił, ale ku jego uldze okazało się, że nie było to nic złego. Ot zwykły wypadek przy... wypiekach. Przynajmniej tak zrozumiał z chaotycznych wyjaśnień mężczyzny, który wydawał się ojcem nieszczęsnej panny. W głowie zanotował, żeby uważać na wypieki Nory Figg, ale na razie musiał zająć się problemem w postaci niewielkich wybuchów spowodowanych alergią.
— Proszę się nie martwić, zajmiemy się tym — rzucił do mężczyzny, po czym wyciągnął różdżkę i z cichym pomrukiem zgrabnie ruszył różdżką. Miał nadzieję, że proste zaklęcie rozpraszające ten magiczny problem podziała.
Panna, z którą przyszło mu pracować, nie była szczególnie znajoma, przynajmniej początkowo. Bo oczywiście zapoznał się nieco z jej życiorysem przed dzisiejszym dniem. Głownie po to, żeby mieć mniej więcej pojęcie o tym, z kim będzie miał dzisiaj styczność. Ewentualnie, żeby rozplanować plan działania. Fakt, że była raczej nowa w BUMie, zdecydowanie go nie zniechęcił. Wręcz przeciwnie, szczerze go cieszyło, że będzie miał okazję podzielić się odrobiną doświadczenia z młodą, ambitną czarownicą.
— Orion Bulstrode, niezmiernie mi miło — odparł, ściskając jej dłoń. — Pracujemy dzisiaj razem, także nie ma sensu bawić się w panów i panie. Starczy Orion. No, chyba że wolisz inaczej? — dodał jeszcze, posyłając jej pytające spojrzenie.
Nim jednak zdążyła mu odpowiedzieć, jego uwagę przykuło poruszenie w okolicy.
— Chodźmy! — rzucił, po czym szybkim krokiem udał się w stronę niepokojących dźwięków.
Początkowo mocno się zmartwił, ale ku jego uldze okazało się, że nie było to nic złego. Ot zwykły wypadek przy... wypiekach. Przynajmniej tak zrozumiał z chaotycznych wyjaśnień mężczyzny, który wydawał się ojcem nieszczęsnej panny. W głowie zanotował, żeby uważać na wypieki Nory Figg, ale na razie musiał zająć się problemem w postaci niewielkich wybuchów spowodowanych alergią.
— Proszę się nie martwić, zajmiemy się tym — rzucił do mężczyzny, po czym wyciągnął różdżkę i z cichym pomrukiem zgrabnie ruszył różdżką. Miał nadzieję, że proste zaklęcie rozpraszające ten magiczny problem podziała.
Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana