Przygotowywała się do Beltane cały poranek, nie dość, że musiała tu donieść sporo rzeczy, odstawić Mabel do Longbottomów, to jeszcze wypadałoby też dobrze wyglądać. Wyjątkowo wybrała długą suknię, na głowie miała wianek, który uplotła w nocy - nie sądziła, żeby miała czas zająć się tym, kiedy będzie na to sposobność podczas święta, w końcu musiała pilnować swojego stoiska.
Nora Figg była gotowa ugościć wszystkich. Miała gotowy cały asortyment, nie zamierzała dopuścić do tego, żeby ktokolwiek był głodny. Pojawiła się na sabacie na tyle wcześnie, żeby sama mogła zobaczyć, co dzieje się na innych stoiskach. - Pójdę na chwilę się przejść, zerkniesz, jak coś? - Powiedziała do Vior, która miała swój stragan obok tego jej. Było jeszcze na tyle wcześnie, że niewiele osób kręciło się po okolicy. Miała nadzieję, że dziewczyna, którą poznała wczoraj będzie na tyle miła, że rzuci okiem przez chwilę na jej cukierniczy zakątek.
Sama Norka była ciekawa, co mają do zaoferowania inni wystawcy. Nie zamierzała jednak oddalać się zbyt daleko, wiadomo, jak to działa w takich sytuacjach, niby nic się nie dzieje, a ledwie odejdziesz na krok, to nagle pojawia się cały tłum klientów.
Zauważyła goblina, który przykuł jej uwagę. Była ciekawa, co ma do zaoferowania, albo jej się wydawało, albo widziała go już podczas Ostary. Zamierzała skorzystać z loterii. Zapłaciła za los, teraz pozostawało tylko zobaczyć, co jej się przytrafi, po tym musiała wrócić do swojego stoiska.
!goblin