15.03.2026, 13:38 ✶
Problem z umawianiem się z kimkolwiek polegał na tym, że z początku chciało się każdą sekundę spędzać tylko z tę jedną osobą. Nie było w tym nic dziwnego ani nie było to nic złego, ale, niestety, mogło mocno wpłynąć na inne relacje. Jessie podzielał obawy Hannibala, który z pewnością szybciej znalazłby sobie dziewczynę, niż on, i chociaż wiedział, że była to kwestia czasu, to robiło mu się przykro na myśl, że Han mógłby już nie mieć dla niego czasu. Sprawy z całą pewnością wróciłyby do normy w momencie, w którym związek by się zakończył albo rozwinął się na tyle, żeby para mogła wyjść ze swojej bańki, ale szkody i tak zostałyby wyrządzone.
W sumie chyba faktycznie nie powinien się tak dziwić, że Hannibal jak dotąd nie spotkał jeszcze Marty. W końcu sam Jessie spotkał ją zaledwie miesiąc temu, ale jakoś tak zawsze mu się wydawało, że jeśli ktoś z ich rocznika miałby znać takie smaczki, to byłby to właśnie Hannibal.
-Nie mam pojęcia - powiedział, dopisując jeszcze kilka zdań do zakończenia esej, żeby zapełnić jeszcze trochę miejsca. -Nie była zbyt chętna do podzielenia się swoją historią, kiedy ją spotkaliśmy. I właściwie przestaje mnie dziwić, dlaczego nazywają ją "Jęczącą" Martą. Jest... nieco drażliwa, jak zdążyłem zauważyć.
Przesunął wzrokiem po swojej pracy. Nie był to może szczyt jego możliwości, ale nie miał ochoty jeszcze raz sprawdzać wszystkich źródeł i poprawiać esej, który musiałby później przepisać, żeby ładnie wyglądał. Nie miał na to sił. Złożył więc pergamin, schował do swojej torby, a książki, których używał, zostawił do dyspozycji Hannibala, gdyby Puchon potrzebował jeszcze jakichś źródeł, a potem z nutą satysfakcji w oczach obserwował, jak Selwyn dzielnie dodaje kolejne zdania do swojej pracy.
-No więc - odpowiedział przyjacielowi i pozwolił ciszy zawisnąć na trochę dłuższą chwilę, zanim znowu się odezwał - Marta to duch, który nawiesza łazienkę dziewczyn. Podobno została tam zamordowana, ale nikt nie wie, co dokładnie się tam stało. Z tego, co słyszałem, udało się złapać sprawcę, ale jakoś to wszystko nie brzmi przekonująco. Zalewa łazienkę, cały czas płacze i nikt nie wie, o co jej chodzi. Jeśli chcesz, to możemy ją odwiedzić. Może przy tobie będzie bardziej skora do zwierzeń.
Nie zależało mu za bardzo na tym, żeby odwiedzać Martę, ale fakt, że on wiedział, Electra wiedziała i pewnie wiele innych osób wiedziało, ale Hannibal nie wiedział wyglądał mu tak, jakby rzeczywistości nagle wyskoczył jakiś błąd, który został zignorowany.