16.03.2026, 12:19 ✶
– To mógł być niewidzialny pies – zgodził się Christopher. – Pierdzipuszka? – powtórzył z pewną konsternacją. Cóż, nigdy nie zapisał się na lekcje opieki nad magicznymi stworzeniami, a jego wiedza o nich była w ogóle znikoma, i jeśli szło o jego znajomych, to jeżeli trzymali jakieś zwierzęta… zwykle były to raczej sowy, koty, ewentualnie psy albo, w przypadku znudzonych, bogatych dam, magiczne ptaki. Zdecydowanie nie coś, co jak sama nazwa wskazywała, chyba „pierdziało”. Prędzej pewnie natknąłby się u kogoś na hipogryfa albo abraxana, hodowanego w ramach upodobania do tej formy przemieszczenia czy mody niż na pierdzipuszki.
Aidan naprawdę bywał wyjątkowy, co w pewnych okolicznościach można było traktować jako komplement, a w innych jako obelgę. Prawdopodobnie w zależności od tego, kto akurat wygłosiłby to stwierdzenie.
– W takim razie inni klienci będą musieli poczekać na swoje paczki – odparł, choć rzecz jasna oboje wiedzieli, że wcale nie planował biegać po każdym, kto zamówił coś w Domu Mody Rosierów. Istnieli faktyczni pracownicy no i wiele projektów dało się przetransportować sowią pocztą, jeśli nie należały do tych najdroższych.
Istniała szansa, że Luna była po prostu małym kociakiem, który interesował się każdym człowiekiem, tak jak niektóre koty, zwłaszcza starsze, niemal każdego poza „swoim” ignorowały. Ale Christopher miał całkiem spore ego, i bardzo chętnie przyjął wyjaśnienie, że spodobał się Lunie, ba, poczuł wręcz przypływ sympatii wobec kociaka, bo skoro okazywał mu zainteresowanie, to prawdopodobnie był szalenie mądry kot. Nawet jeżeli przed chwilą omal nie doprowadził do małej katastrofy z rybami w roli głównej.
– Ją też ciężko za to winić – stwierdził więc, trochę żartobliwie, a trochę na serio, podsuwając rękę Lunie ot tak, żeby mogła sobie ją obejrzeć, zanim spróbuje kociaka pogłaskać. Głupio było próbować tego od razu, bo jakby uciekła, to trochę by przeczyło całej tezie o spodobaniu się, i nawet jak to był tylko kot, to Christopher… cóż. Miał swoje wady. – Mówiłaś, że to jajko jest cenne? To naprawdę jajko czy może jakiś składnik alchemiczny? – zapytał, ruchem głowy wskazując na „leśne” jajko, które ułożył na stole w chwili, w której siadał, by napić się herbaty. – Czy powinienem teraz szukać jakiegoś ptaka, który będzie je wysiadywał?
Albo kazać zrobić to skrzatowi, chociaż Fąfel byłby pewnie z takim poleceniem głęboko nieszczęśliwy.
Aidan naprawdę bywał wyjątkowy, co w pewnych okolicznościach można było traktować jako komplement, a w innych jako obelgę. Prawdopodobnie w zależności od tego, kto akurat wygłosiłby to stwierdzenie.
– W takim razie inni klienci będą musieli poczekać na swoje paczki – odparł, choć rzecz jasna oboje wiedzieli, że wcale nie planował biegać po każdym, kto zamówił coś w Domu Mody Rosierów. Istnieli faktyczni pracownicy no i wiele projektów dało się przetransportować sowią pocztą, jeśli nie należały do tych najdroższych.
Istniała szansa, że Luna była po prostu małym kociakiem, który interesował się każdym człowiekiem, tak jak niektóre koty, zwłaszcza starsze, niemal każdego poza „swoim” ignorowały. Ale Christopher miał całkiem spore ego, i bardzo chętnie przyjął wyjaśnienie, że spodobał się Lunie, ba, poczuł wręcz przypływ sympatii wobec kociaka, bo skoro okazywał mu zainteresowanie, to prawdopodobnie był szalenie mądry kot. Nawet jeżeli przed chwilą omal nie doprowadził do małej katastrofy z rybami w roli głównej.
– Ją też ciężko za to winić – stwierdził więc, trochę żartobliwie, a trochę na serio, podsuwając rękę Lunie ot tak, żeby mogła sobie ją obejrzeć, zanim spróbuje kociaka pogłaskać. Głupio było próbować tego od razu, bo jakby uciekła, to trochę by przeczyło całej tezie o spodobaniu się, i nawet jak to był tylko kot, to Christopher… cóż. Miał swoje wady. – Mówiłaś, że to jajko jest cenne? To naprawdę jajko czy może jakiś składnik alchemiczny? – zapytał, ruchem głowy wskazując na „leśne” jajko, które ułożył na stole w chwili, w której siadał, by napić się herbaty. – Czy powinienem teraz szukać jakiegoś ptaka, który będzie je wysiadywał?
Albo kazać zrobić to skrzatowi, chociaż Fąfel byłby pewnie z takim poleceniem głęboko nieszczęśliwy.