Parsknęła śmiechem, kiedy usłyszała słowa babci. Kij w tyłku był naprawdę sporą przeszkodą w polubieniu kogokolwiek, a dobrze byłoby chociaż odrobinę przepadać za swoim ewentualnym przyszłym wybrankiem, nie wydawało jej się, aby można było pominąć ten aspekt w udanym małżeństwie. - Wiesz, dla niektórych sam ten tytuł by wystarczył, żeby ustawić się w kolejce, kij w tyłku nie przeszkadza, na szczęście my jesteśmy zrobione z innej gliny. Kto wie, może gdybym miała takiego dziadka, też miałabym patyk tam gdzie nie trzeba. Jestem Ci wdzięczna, że nie chciałaś tego sprawdzać. - W końcu w dużej mierze to kim była brało się właśnie z genów. Wiedziała, że Ellie w dużej mierze ukształtowała jej osobę, niektóre rzeczy miała we krwi, to wszystko spowodowało, że była tym kim była, a tak właściwie to nie miała sobie nic do narzucenia.
- Wydaje mi się, że warto jest się czasem poszarpać ze światem, poniekąd też bardziej się docenia to, co uda mu się wyrwać. - Być może i jej droga i babci nie była najprostsza, ale jednak nie wydawało jej się, aby któraś z nich żałowała tego, co przeżyła. Nie miała jeszcze szansy wypytywać Ellie o szczegóły, ale być może to był ten moment, może właśnie dzisiaj dowie się nieco więcej o jej historii. Była jej ciekawa, ale nie miała w zwyczaju wsadzać nosa w nieswoje sprawy, dzisiaj jednak nie brakowało jej odwagi, to był naprawdę dobry dzień.
- Tak, masz rację. - Nie sądziła, że ich historie były w dużej mierze podobne, nie miała o tym pojęcia, bo nigdy nie wchodziła w to zbyt głęboko. Wiedziała jednak, że skoro wreszcie udało jej się sięgnąć po to, co miało być jej, to nie pozwoli, żeby coś jej to odebrało. Nie, kiedy ułożyła sobie wszystko w głowie, właściwie to nie tylko w głowie, ale też w życiu.
- Nie spodziewam się niczego innego, zresztą raczej zawsze nie miał z tym problemu. - Ostatni czas minął im na poruszeniu wielu niewygodnych tematów, znalezieniu odpowiedzi na pytania, które nigdy wcześniej nie zostały zadane. Prudence nie zapominała skąd pochodził, co go ukształtowało, chociaż był tak bardzo różny od ludzi, którzy go wychowali. Wiedziała to od samego początku, chociaż znalazły się osoby, które próbowały zmienić jej opinię. Potrzeba było sporo czasu i chęci, aby jakoś to ułożyć, jednak się nie poddali. Widać niektórych rzeczy nie dało się tak po prostu w człowieku zabić, no i dobrze.
- Wcale nie zrobiłam żadnej miny. - Bardzo szybko zaprzeczyła słowom kobiety, chociaż doskonale wiedziała, że było zupełnie inaczej i Ellie dostrzegła to, co rysowało się na jej twarzy. Zioła wydawały się być w tej chwili wyjątkowo interesujące.
Nie do końca miała pewność, czy była gotowa słuchać z ust babci słów na temat głębokiego porozumienia z mężem, ani swoim, ani jej. Oczywiście, że się zarumieniła, Ellie nie miała litości, nigdy. Spodziewała się tego, że nie ominie tych kwestii, nie byłaby sobą, gdyby to zrobiła. Całkiem dzielnie jednak, nadal próbowała trzymać się w ryzach, wiedziała, że nie wytrzyma zbyt długo, bo kobieta potrafiła wzbudzać emocje, jednak póki co poza rumianymi policzkami nie dawała po sobie poznać, że to nie było dla niej do końca wygodne. Zresztą, zasłużyła sobie na te wszystkie słowa i to bardzo.
- Skoro mówisz, że jest to takie pozytywne w skutkach, to rzeczywiście warto się głęboko porozumiewać. - Naprawdę to powiedziała? Może powinna to sobie odpuścić. Próbowała zająć czymś ręce, zaczęła sprzątać stanowisko składania pęków ziół, tak to było w tej chwili chyba najlepszą możliwą opcją.
Kiedy skończyła, no, powiedzmy, że skończyła, tak właściwie to po prostu nieco doprowadziła to miejsce do porządku spojrzała na babcię. - Chyba możemy już iść. - Zdawała sobie sprawę, że to dopiero początek tej rozmowy, musiała się przygotować na więcej, wino zdecydowanie mogło pomóc w tej sytuacji.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control