• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna Dziurawy Kocioł v
1 2 Dalej »
[15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni

[15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgesim
#6
17.03.2026, 12:03  ✶  
Urd uniosła lekko kącik ust, jakby pytanie o rodzinę było czymś pomiędzy komplementem a żartem, którego pointy nigdy za bardzo nie lubiła, podobnie jak roztrząsania tego tematu nawet po całym antałku lokalnego piwa pachnącego ropą naftową i goryczą miasta przykrytego smogiem.
– Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach – rzuciła lekko, obracając kubek w palcach, jakby sprawdzała, czy dno nie zdradzi jej jakiejś prawdy, szczęśliwie jednak nie posiadała Widzenia aby odkrywać niemile widziane Ponuraki. – Na żywo bywa… mniej symetrycznie. – Wzruszyła ramionami na kropce wieńczące to zdanie, niedbale, ale nie całkiem obojętnie. Światło świec odbijało się w jej włosach i w pachnącym spokojem płynie, który właśnie uniosła do ust. Dziurawy Kocioł żył swoim zwyczajowym półchaosem, który brzmiał jak knajpy na całym świecie – gdzieś ktoś się śmiał za głośno, ktoś inny kłócił się o stawkę, kufle stuknęły o drewno zbyt ciężko, żeby było to przypadkowe, zespół... być może zaczynał się niecierpliwić, słuchacze czekali z niecierpliwością występu – ale dla Urd to wszystko to było znajomym tłem. Szumem morza, do którego nie trzeba się odwracać, żeby wiedzieć, że tam jest.
– Podróżuję – dodała po chwili, ciszej, jakby to słowo było wygodniejsze niż jakiekolwiek nazwisko.– Szukam sobie odpowiedzi… bez podszeptów pomarszczonej przeszłości i całego tego ciężaru, który ludzie dźwigają po mieczu czy kądzieli. – Uśmiechnęła się swobodnie, choć bardziej do własnych myśli niż do Lorraine. – Okazuje się, że bez tego oddycha się znacznie lżej.

Jej spojrzenie wróciło do rozmówczyni na wspomnienie Kniei, z wyraźnym zainteresowaniem, wskazującym, że z jej perspektywy, to znacznie ciekawszy temat niż ona sama. A jednak, gdy padło ostrzeżenie, Urd nie odezwała się od razu. Zamiast tego przyjrzała się uważniej Lorraine – temu drobnemu zawahaniu, temu niemal niezauważalnemu napięciu w dłoni sunącej po brzegu kubka, tej uldze, która przyszła chwilę później, gdy rozmowa skręciła w stronę muzyki.

Ach.

To było znacznie bardziej wymowne niż jakakolwiek opowieść o duchach.

Urd mimowolnie przygryzła wargę w ekscytacji, sięgając po kolejny łyk przyjemnej wizji przyszłości, jakby właśnie potwierdziła coś, co i tak przeczuwała.

Straszyło tam porządnie. Nie londyńsko.

Teraz jednak mówiły o muzyce, więc kokieteryjnie głowę w stronę Lorraine, opierając łokieć o blat baru. Jej ruchy były swobodne, miękkie, niemal leniwe — ale spojrzenie żywe, skupione w całości na niej, jakby reszta świata mogła się w tej chwili spokojnie rozpaść i nie zrobiłoby to na niej większego wrażenia.

– Oleander, Oleander… – dodała zaraz, ciszej, smakując to imię, które niosło ze sobą słodycz, ale też truciznę. – Brzmi jak ktoś, kto wie, że jest utalentowany. A to już połowa sukcesu. Rodzice go ukochali. Ale nie, nie słyszałam... jeszcze jak mniemam. To musi być jakiś chłoptaś ze szkoły, skoro zdążyłaś być jego nauczycielką i sfinalizować tę edukację... Przecież widać po Tobie, że ledwie ukończyłaś Hogwart. Zupełnie jakbyśmy były na tym samym roczniku – wydęła wargi w oczywistym żarcie. – Wracając do Twojego chłoptasia, lubię bardzo ludzi, którzy tworzą. Jeśli kiedyś na niego wpadnę, na pewno pomyślę od razu o jego intrygującej nauczycielce – zapewniła. – Zakład pogrzebowy i muzyka? To dopiero konsekwencja estetyczna! Najpierw wzruszyć, potem pochować. Albo odwrotnie? – Uniosła brew, jakby naprawdę rozważała tę kwestię. Zaraz potem pochyliła się bardziej i głos zniżyła do miękkiego szeptu podszytego szczerą ciekawością: – Powiedz mi, grasz dziś dla nich… czy dla siebie?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lorraine Malfoy (2318), Urd Nordgesim (1253)




Wiadomości w tym wątku
[15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 13.12.2025, 22:56
RE: [15.10.1972] Zapachniało powiewem jesieni - przez Urd Nordgesim - 15.01.2026, 21:46
RE: [15.10.1972] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 01.02.2026, 16:19
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Urd Nordgesim - 03.03.2026, 15:03
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 07.03.2026, 20:26
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Urd Nordgesim - 17.03.2026, 12:03
RE: [15.10.1972, Dziurawy Kocioł] Zapachniało powiewem jesieni - przez Lorraine Malfoy - 28.03.2026, 17:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa