18.03.2026, 14:05 ✶
Jonathan sam chciałby znać odpowiedź na to pytanie.
W końcu jeszcze niedawno myślał, że jedyne czego potrzebował od tej relacji to, aby zniknął mu z oczu i zostawił go w spokoju raz na zawsze. A potem się spotkali i najwyraźniej nie potrafił się zdecydować czego od niego potrzebował. A potem nastąpiła rozmowa na latarnii i najwyraźniej byli przyjaciółmi. A Gabriel chciał wyjść, a on znowu go powstrzymał. I chyba właśnie o to chodziło. Nie o zachowywanie go przy sobie, bo jednak ich relacja od dawna na tym nie polegała, ale aby nie kończyć rozmów w sposób, który mógłby tworzyć tylko kolejne nieporozumienia i animozje.
– Nie chcę kończyć z tobą rozmów w ten sposób Gabrielu – powiedział w końcu już zdecydowanie pewniej. – Skoro mamy być przyjaciółmi to nie chcę, aby którykolwiek z nas nagle wychodził w trakcie rozmowy, mówiąc że jednak przyjście do tego drugiego było błędem. – Tak, zdecydowanie o to chodziło. Przyszedł do niego z problemem, zrobił scenę przy Jessim i Hannibalu, a następnie chciał wyjść burcząc pod nosem, że w ogóle nie powinien tutaj przychodzić. Cudownie. – Obawiam się, że udawanie jest dość krótkotrwałą strategią. – On udawał przez wiele lat, że nic się nie wydarzyło we Francji i wcale nie miał wampirzego kochanka i proszę jak to się wszystko skończyło. – Ale może rzeczywiście odczekaj chwilę. Tylko nie szukaj argumentów wyłącznie pod tezę, że na pewno nic z tego nie wyjdzie.
Spojrzał na niego z zaskoczeniem, a następnie jego wzrok powędrował w stronę korytarza, w którym zniknęli Hannibal i Jessie.
– Nie jestem pewny jak tak naprawdę miałby się zorientować – powiedział w pełni przekonany, że nigdy ale to nigdy nie dał pretekstu kuzynowi do odkrycia jego romantycznych tajemnic.
W końcu jeszcze niedawno myślał, że jedyne czego potrzebował od tej relacji to, aby zniknął mu z oczu i zostawił go w spokoju raz na zawsze. A potem się spotkali i najwyraźniej nie potrafił się zdecydować czego od niego potrzebował. A potem nastąpiła rozmowa na latarnii i najwyraźniej byli przyjaciółmi. A Gabriel chciał wyjść, a on znowu go powstrzymał. I chyba właśnie o to chodziło. Nie o zachowywanie go przy sobie, bo jednak ich relacja od dawna na tym nie polegała, ale aby nie kończyć rozmów w sposób, który mógłby tworzyć tylko kolejne nieporozumienia i animozje.
– Nie chcę kończyć z tobą rozmów w ten sposób Gabrielu – powiedział w końcu już zdecydowanie pewniej. – Skoro mamy być przyjaciółmi to nie chcę, aby którykolwiek z nas nagle wychodził w trakcie rozmowy, mówiąc że jednak przyjście do tego drugiego było błędem. – Tak, zdecydowanie o to chodziło. Przyszedł do niego z problemem, zrobił scenę przy Jessim i Hannibalu, a następnie chciał wyjść burcząc pod nosem, że w ogóle nie powinien tutaj przychodzić. Cudownie. – Obawiam się, że udawanie jest dość krótkotrwałą strategią. – On udawał przez wiele lat, że nic się nie wydarzyło we Francji i wcale nie miał wampirzego kochanka i proszę jak to się wszystko skończyło. – Ale może rzeczywiście odczekaj chwilę. Tylko nie szukaj argumentów wyłącznie pod tezę, że na pewno nic z tego nie wyjdzie.
Spojrzał na niego z zaskoczeniem, a następnie jego wzrok powędrował w stronę korytarza, w którym zniknęli Hannibal i Jessie.
– Nie jestem pewny jak tak naprawdę miałby się zorientować – powiedział w pełni przekonany, że nigdy ale to nigdy nie dał pretekstu kuzynowi do odkrycia jego romantycznych tajemnic.