18.03.2026, 21:47 ✶
Chodziło o Mediolan. Chodziło o wszystko, czego Charlotte mogła mu nie mówić z tego samego powodu, dla którego on nie powiedział jej o wampirze, dopóki sprawa nie została zamknięta, rana się zagoiła, i nie czuł na karku fantomowego oddechu, bo ktoś mógł się za nim czaić.
Słowa, które do tej pory siedziały jedynie w jego głowie, i wreszcie nabrały głosu, powinny przynieść mu ulgę. Czy nie tak powinno być? W momencie, w którym myśli stają się słowami, słyszalnymi również dla innych, nie powinny nabrać autentyczności? Czy to nie był moment, w którym powinien poczuć, jak ciężar zsuwa mu się z ramion, z głowy, z żołądka czy tam z serca, i poczuć się lżej? Wcale się nie poczuł. Zmarszczył brwi na to dziwne uczucie.
Charlotte miała rację, tutaj nie bałby się przyznać tego na głos, ale jej nie przerywał. Zdawał sobie doskonale, z czym by się to wiązało, gdyby Electra jakimś cudem odwzajemniała jego uczucia i faktycznie miałoby dojść między nimi do czegoś więcej. Wiedział, że nie byłby to prosty związek i nie mogliby tak po prostu ogłaszać się z tym przed światem. Słowa jego matki powinny zaboleć, ale nie zabolały. Przyjął je tak, jak mówiła o jego pracy z goblinami.
-Wiem. Poza tym nie nastawiam się na nic. Nie sądzę, żeby Electra widziała mnie jako kogoś więcej, niż przyjaciela - powiedział z delikatnym uśmiechem, który ledwo sięgał jego oczu. -Po prostu... chciałem w końcu powiedzieć go na głos.
I poczuć, jak to wyznanie brzmiało jego głosem. Jak brzmiało, kiedy wypowiadane było dla czyichś uszu, a nie tylko do lustrzanego odbicia.
-Dzięki, mamo. Jesteś najlepsza. Ciekawostka na dziś, przy okazji wampirycznych wyznań. Ten przyjaciel wujka Jonathana, Gabriel, jest podobny do wujka Anthony'ego. Oczywiście, wujek wygląda i zachowuje się o wiele lepiej.
Słowa, które do tej pory siedziały jedynie w jego głowie, i wreszcie nabrały głosu, powinny przynieść mu ulgę. Czy nie tak powinno być? W momencie, w którym myśli stają się słowami, słyszalnymi również dla innych, nie powinny nabrać autentyczności? Czy to nie był moment, w którym powinien poczuć, jak ciężar zsuwa mu się z ramion, z głowy, z żołądka czy tam z serca, i poczuć się lżej? Wcale się nie poczuł. Zmarszczył brwi na to dziwne uczucie.
Charlotte miała rację, tutaj nie bałby się przyznać tego na głos, ale jej nie przerywał. Zdawał sobie doskonale, z czym by się to wiązało, gdyby Electra jakimś cudem odwzajemniała jego uczucia i faktycznie miałoby dojść między nimi do czegoś więcej. Wiedział, że nie byłby to prosty związek i nie mogliby tak po prostu ogłaszać się z tym przed światem. Słowa jego matki powinny zaboleć, ale nie zabolały. Przyjął je tak, jak mówiła o jego pracy z goblinami.
-Wiem. Poza tym nie nastawiam się na nic. Nie sądzę, żeby Electra widziała mnie jako kogoś więcej, niż przyjaciela - powiedział z delikatnym uśmiechem, który ledwo sięgał jego oczu. -Po prostu... chciałem w końcu powiedzieć go na głos.
I poczuć, jak to wyznanie brzmiało jego głosem. Jak brzmiało, kiedy wypowiadane było dla czyichś uszu, a nie tylko do lustrzanego odbicia.
-Dzięki, mamo. Jesteś najlepsza. Ciekawostka na dziś, przy okazji wampirycznych wyznań. Ten przyjaciel wujka Jonathana, Gabriel, jest podobny do wujka Anthony'ego. Oczywiście, wujek wygląda i zachowuje się o wiele lepiej.