18.03.2026, 22:16 ✶
-Kobieta, którą miałeś poślubić, uciekła sprzed ołtarza w dniu waszego ślubu i zostałeś ojcem chrzestnym jej pierwszego dziecka - zaśmiał się. -To się nadaje na książkę, a nie jakieś "kobieta, którą pragnąłem poślubić, uciekła sprzed ołtarza w dniu naszego ślubu i teraz w akcie zemsty poluję na całą jej rodzinę na trzy pokolenia wstecz i będę polował na jej potomków dla pokolenia po niej".
Czy taka książka kiedykolwiek powstała? Może tak, może nie, czy robiło to jakąkolwiek różnicę?
Na wspomnienie Gringotta prychnął i machnął lekceważąco ręką.
-Raczej by jej takiego zakazu nie dali. Mama co najwyżej przez jakiś czas wszelkie możliwe sprawy będzie załatwiała przeze mnie, a jeśli czarodzieje dowiedzą się, że gobliny zaczynają rozdawać zakazy wstępu, bank mógłby zacząć tracić klientów. A z bankiem to już powiedziała, że ona to raczej nie, ale padła propozycja wujka Tony'ego.
Nie spodziewał się, że nazwisko dziewczyny, z którą Jessie tak długo się przyjaźnił, a której Jonathan osobiście jeszcze nie poznał, nie wzbudzi zainteresowania, chociaż wyraz twarzy wuja nic nie pokazywał.
-Prewett - odpowiedział, zdając sobie sprawę, jak mogło brzmieć to nazwisko.
Zaraz potem z krótkim okrzykiem wyrzucił ręce w powietrze, bo naprawdę, jak długo jeszcze będą ciągnęli ten temat?
-Dlaczego my nie możemy czegoś po prostu zorganizować? - pożalił się.
Przecież tyle razy rozmawiali o tym, że Jonathana i Electrę trzeba w końcu sobie przedstawić, a i Electra coś wspominała, że jeden z jej braci chciał poznać Jessiego.
-A dlaczego nie? - wzruszył lekko ramionami na pytanie o scenę zerwania. -To i tak nic w porównaniu do pozwolenia, żeby panna młoda uciekła w dniu ślubu, i do pomocy w jej ucieczce na inny kontynent. A stwierdziliśmy, że zrobimy taką scenkę, bo kelner trochę za bardzo się gapił w naszą stronę, jak na mój gust. Nie mówi mi, że nigdy nie robiłeś scenki zerwania tylko po to, żeby kogoś wkurzyć albo zdezorientować. Nie uwierzę.
Czy taka książka kiedykolwiek powstała? Może tak, może nie, czy robiło to jakąkolwiek różnicę?
Na wspomnienie Gringotta prychnął i machnął lekceważąco ręką.
-Raczej by jej takiego zakazu nie dali. Mama co najwyżej przez jakiś czas wszelkie możliwe sprawy będzie załatwiała przeze mnie, a jeśli czarodzieje dowiedzą się, że gobliny zaczynają rozdawać zakazy wstępu, bank mógłby zacząć tracić klientów. A z bankiem to już powiedziała, że ona to raczej nie, ale padła propozycja wujka Tony'ego.
Nie spodziewał się, że nazwisko dziewczyny, z którą Jessie tak długo się przyjaźnił, a której Jonathan osobiście jeszcze nie poznał, nie wzbudzi zainteresowania, chociaż wyraz twarzy wuja nic nie pokazywał.
-Prewett - odpowiedział, zdając sobie sprawę, jak mogło brzmieć to nazwisko.
Zaraz potem z krótkim okrzykiem wyrzucił ręce w powietrze, bo naprawdę, jak długo jeszcze będą ciągnęli ten temat?
-Dlaczego my nie możemy czegoś po prostu zorganizować? - pożalił się.
Przecież tyle razy rozmawiali o tym, że Jonathana i Electrę trzeba w końcu sobie przedstawić, a i Electra coś wspominała, że jeden z jej braci chciał poznać Jessiego.
-A dlaczego nie? - wzruszył lekko ramionami na pytanie o scenę zerwania. -To i tak nic w porównaniu do pozwolenia, żeby panna młoda uciekła w dniu ślubu, i do pomocy w jej ucieczce na inny kontynent. A stwierdziliśmy, że zrobimy taką scenkę, bo kelner trochę za bardzo się gapił w naszą stronę, jak na mój gust. Nie mówi mi, że nigdy nie robiłeś scenki zerwania tylko po to, żeby kogoś wkurzyć albo zdezorientować. Nie uwierzę.