20.03.2026, 00:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.03.2026, 00:54 przez Erik Longbottom.)
— Ręki, tak? — mruknął pod nosem, masując lekko miejsce, w które trafiła go Moody. — Czyżby aż tak Ci się udzielała weselna atmosfera? W sumie zostałaś świadkową, więc nic dziwnego. — Pokiwał powoli głową. — Jeszcze trochę i pewnie zaczniesz myśleć o własnym ślubie, własnej białej sukni, o pochodzie do ołtarza... Mam szczerą nadzieję, że jeśli do tego kiedyś dojdzie, to weźmiesz pod uwagę fazy księżyca. Jedną ceremonię już przegapiłem. Nie chciałbym, żeby się to powtórzyło. Nie zrobiłabyś mi tego, prawda?
Ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo fortunne pod tym względem; pełnie księżyca nie pokrywały się z ważnymi wydarzeniami, które mógłby ominąć. Bolało go to, że nie miał szansy wziąć udziału w ceremonii, ale w żadnym stopniu nie winił za to organizatorów samego przedsięwzięcia. Wolałby jednak, żeby nie stało to się regułą, bo chyba wykończyłby się, gdyby musiał zjawiać się na każdym poprawinach napojony miksturami pobudzającymi.
— Oh? — Zmrużył oczy, kręcąc jednak po chwili głową. — Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić Bulstrode'a chodzącego regularnie po wróżbitach. Zawsze mi się wydawało, że jest osobą dość mocno stąpającą po ziemi. Taką, która... No wiesz... Jest kowalem własnego losu i chce stworzyć swoją przyszłość na własnych warunkach bez sugestii ze strony sił wyższych.
Z drugiej strony, czyż świadome pójście do wróżbity samo w sobie nie było dowodem na okazanie gotowości na to, co można u niego usłyszeć? Skoro Atreus zrobił to w zgodzie ze sobą, musiał być przygotowany na każdą odpowiedź, jaką Millie mogła mu zaserwować podczas seansu. Pytanie tylko, czy rzeczywiście był zadowolony z tego, co mu wtedy przepowiedziała.
Niedługo sam będę musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie, pomyślał przelotnie Longbottom, przypominając sobie wróżby, jakimi dziewczyna podzieliła się z nim w sierpniu. Cholerna sinusoida sugerująca szczęście i nieszczęście następujące po sobie na przemian. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie ona trwać wiecznie. Spalona Noc była wystarczająco ekstremalnym przeżyciem.
— Nawet gdyby Dolohov się zgodził, to nie byłoby to zbyt dobre dla twojej higieny — stwierdził Erik, pociągając kolejny łyk wina z kieliszka. — Wstydem byłoby zmycie z siebie autografu takiego wielkiego celebryty, czyż nie?
Na pytanie Moody skinął głową i poklepał się kontrolnie po połach marynarki; w jednej z kieszeni spoczywała lekko pognieciona paczka papierosów i jego nieodłączna zdobiona zapalniczka. Już miał wyciągnąć opakowanie, aby poczęstować koleżankę, jednak w ostatniej chwili się zreflektował.
— A palić możesz...? — zapytał. — Rozumiem, że zakazy Morfeusza ograniczały się tylko do alkoholu? Papierosy nie wpływają na twój zmysł obserwacji?
Ostatnie miesiące były dla niego wyjątkowo fortunne pod tym względem; pełnie księżyca nie pokrywały się z ważnymi wydarzeniami, które mógłby ominąć. Bolało go to, że nie miał szansy wziąć udziału w ceremonii, ale w żadnym stopniu nie winił za to organizatorów samego przedsięwzięcia. Wolałby jednak, żeby nie stało to się regułą, bo chyba wykończyłby się, gdyby musiał zjawiać się na każdym poprawinach napojony miksturami pobudzającymi.
— Oh? — Zmrużył oczy, kręcąc jednak po chwili głową. — Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić Bulstrode'a chodzącego regularnie po wróżbitach. Zawsze mi się wydawało, że jest osobą dość mocno stąpającą po ziemi. Taką, która... No wiesz... Jest kowalem własnego losu i chce stworzyć swoją przyszłość na własnych warunkach bez sugestii ze strony sił wyższych.
Z drugiej strony, czyż świadome pójście do wróżbity samo w sobie nie było dowodem na okazanie gotowości na to, co można u niego usłyszeć? Skoro Atreus zrobił to w zgodzie ze sobą, musiał być przygotowany na każdą odpowiedź, jaką Millie mogła mu zaserwować podczas seansu. Pytanie tylko, czy rzeczywiście był zadowolony z tego, co mu wtedy przepowiedziała.
Niedługo sam będę musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie, pomyślał przelotnie Longbottom, przypominając sobie wróżby, jakimi dziewczyna podzieliła się z nim w sierpniu. Cholerna sinusoida sugerująca szczęście i nieszczęście następujące po sobie na przemian. Miał szczerą nadzieję, że nie będzie ona trwać wiecznie. Spalona Noc była wystarczająco ekstremalnym przeżyciem.
— Nawet gdyby Dolohov się zgodził, to nie byłoby to zbyt dobre dla twojej higieny — stwierdził Erik, pociągając kolejny łyk wina z kieliszka. — Wstydem byłoby zmycie z siebie autografu takiego wielkiego celebryty, czyż nie?
Na pytanie Moody skinął głową i poklepał się kontrolnie po połach marynarki; w jednej z kieszeni spoczywała lekko pognieciona paczka papierosów i jego nieodłączna zdobiona zapalniczka. Już miał wyciągnąć opakowanie, aby poczęstować koleżankę, jednak w ostatniej chwili się zreflektował.
— A palić możesz...? — zapytał. — Rozumiem, że zakazy Morfeusza ograniczały się tylko do alkoholu? Papierosy nie wpływają na twój zmysł obserwacji?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞