• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [07.10.1972 Maida Valen] Silhouettes and sorrows (Desideria Zabini, Astoria Avery)

[07.10.1972 Maida Valen] Silhouettes and sorrows (Desideria Zabini, Astoria Avery)
the way of water
This could be perfection
Or venom dripping in your mouth
wiek
24
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Pierwsze co rzuca się w oczy to intensywnie błękitna barwa tęczówek. Błękitne, dokładnie tak jak morze, które gra nieustannie gdzieś wewnątrz jej duszy. Ma ciemne, brązowe włosy, które jednak farbuje regularnie na blond. Zawsze ma też pomalowane paznokcie; na czerwony lub czarny kolor.

Desideria Zabini
#2
21.03.2026, 06:26  ✶  

Jeszcze parę chwil temu stała w oknie, z którego rozpościerał się widok na Maida Vale. Przepiękne ogrody należące do rodziny Lestrange, którymi ci zwykli chwalić się z dumą. Słusznie - było czym. Lubiła tu przychodzić, by oglądać rozkwitające różane krzewy. Przepadała za spacerami po żwirowych alejkach, które momentami gubiły się w zieleni całkowicie, odcięte wysokimi krzewami i otoczone od góry baldachimami liści. Tworzyły zaułki, ślepe uliczki i atmosferę, którą ciężko było się nie cieszyć. Kiedy przysiadło się na którejś ławeczce i pozostało wystarczająco cicho i w bezruchu, można było obserwować elfy, które ośmielone na nowo rozpoczynały przerwane chwilę wcześniej pląsy.

Ale teraz, kiedy zeszła w pośpiechu po schodach i znalazła się na powietrzu, ogród wcale nie wydawał się jej miły. Było w nim coś zdradliwego, jakby sam fakt że podpisywała się pod nim rodzina Lestrange, nagle stało się jego największą wadą. Może i przez to stawał się nagle współwinny wszelkim krzywdom, które dotknęły ją dzisiejszego wieczora. Może to po tych samych żwirowych alejkach, przesiąkniętych zapachem róż, jeszcze niedawno Louvain oprowadzał tę swoją lafiryndę, nie bacząc na to co powiedzą inni.

Ale w tym cieniu który sobie znalazła, nie było teraz nikogo. Śmiechy wydawały się tak samo odległe, jak towarzyszące im rozmowy. Stukot kieliszków był tutaj niesłyszalny, a muzyka dopadała ją najpewniej tylko wtedy, kiedy ktoś uchylił szerzej drzwi prowadzące do ogrodów. Tutaj była cisza i spokój, które pozwalały jej na wylanie nadmiernych łez i schowanie się ze swoim własnym smutkiem. Ostatnie czego potrzebowała, to żeby ktoś ją zobaczył i co gorsza - rozpoznał, chociaż jakaś jej część z żalem zauważała że przecież nie miał kto jej poznać. Była tylko zapomnianą narzeczoną czystokrwistego dupka, którego imię przestawało znaczyć tyle co kiedyś, dlatego robił to wszystko.

Gdyby mogła, zamoczyłaby teraz stopy w sadzawce. Bliskość wody zawsze koiła i pozwalała zapomnieć o większości problemów. Ale przejście się do oranżerii wydawało się wręcz upiornym pomysłem. Maczanie w tamtejszej sadzawce czegokolwiek, też nie wydawało się najzdrowsze, albo raczej nie było niczym co umywałoby się do siły jaką nadawała jej morska woda. Tak samo słona jak jej własne łzy.

Szloch tłumiony przez dłoń urwał się gwałtownie, kiedy żwir zachrzęścił zbyt blisko już, by go zignorować, a w ślad za nim rozległ się głos. W swojej ciemnej sukience i z włosami pociemnionymi na przyjęcie, bardzo dobrze zlewała się z otoczeniem. Może gdyby pozostała cicho, całkiem cicho, nikogo by tutaj nie przywiało i mogłaby doprowadzić się do porządku. Zamiast tego jednak wyprostowała się gwałtownie, jakby dźgnięta tym rozdarciem nocnej ciszy. Nagle już nie tylko smutna, ale i zawstydzona swoją własną słabością.

- Nie, ja... przepraszam. Nie chciałam przeszkadzać. Myślałam że jestem sama - pełne sztywności słowa znalazły ujście z oporem. Gdyby tylko mogła, zostałaby cicho, licząc na to że kobieta może jednak uda że jej nie widziała i zwyczajnie zniknie, ale wiedziała że tak nie wypadało. To byłoby istnie dziecinne i nieprzystojące młodej damie. Desideria też, całkiem pochłonięta przez swoje własne rozterki, w ogóle nie wyłapała znajomego tonu. Nie odwróciła się też, dłonią nerwowo przecierając policzki, chcąc jak najszybciej pozbyć się wilgoci.




Illusions... or real illusions.
Within the illusions hide real illusions... from the real illusions, the illusions are created.
Within the truth hides the lie... within the lie hides the truth.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (1087), Desideria Zabini (916)




Wiadomości w tym wątku
[07.10.1972 Maida Valen] Silhouettes and sorrows (Desideria Zabini, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 13.02.2026, 01:25
RE: [07.10.1972 Maida Valen] Silhouettes and sorrows (Desideria Zabini, Astoria Avery) - przez Desideria Zabini - 21.03.2026, 06:26
RE: [07.10.1972 Maida Vale] Silhouettes and sorrows (Desideria Zabini, Astoria Avery) - przez Astoria Avery - 26.03.2026, 23:48
RE: [07.10.1972 Maida Valen] Silhouettes and sorrows (Desideria Zabini, Astoria Avery) - przez Desideria Zabini - 13.04.2026, 04:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa