Ten spacer był pełen nieoczekiwanych przystanków, lekkich pytań i odpowiedzi, jakby naprawdę byli zupełnie normalnym, świeżym małżeństwem, które cieszyło się wspólnie spędzonym dniem. W sumie trochę tak było. Do tej pory ich codzienność nieco różniła się od tej typowej dla pary młodej. To było całkiem przyjemne poczuć się jak ktoś zupełnie normalny, kto nie nosi na swoich ramionach żadnego ciężaru. Łatwo było się przyzwyczaić do tego, że życie mogło tak wyglądać, chociaż na dłuższą metę pewnie mogło być nudne, a oni przecież nie lubili nudy. Nie musieli się przejmować mijającymi ich ludźmi, ci najwyraźniej nawet jeśli nieco zirytowani ich powolnym przemieszczaniem się nie mieli zamiaru się odzywać, może to i lepiej, dzięki temu mogli skupić się na sobie, a w tej chwili to wydawało się jej być najbardziej słuszne.
- Jest to jakiś argument. - Tylko, czy w pełni do niej przemawiał? No nie do końca. Wydawał się być nieco bardziej zamyślony niż zazwyczaj, nie bez powodu zwróciła na to uwagę, nie, żeby sugerowała, że normalnie nie myśli... jednak raczej nie należał do tej grupy ludzi, która na zbyt długo pozwalała sobie odpływać. W ich przypadku to było raczej jej domeną, stąd to zaskoczenie. - No tak, masz oczy więc patrzysz, w sumie chyba każdy to robi dosyć regularnie. - Każdy kto miał oczy oczywiście, większość ludzi je miała, więc nie powinno to być niczym nietypowym. Tylko, że rzadko zdarzało mu się zawieszać i odpływać, być może miał to być jeden z nielicznych momentów, tylko zaczęła się zastanawiać, czym mogło zostać to spowodowane, czy aby na pewno ta zmiana w zachowaniu nie wynikała z czegoś, co mogło wzbudzać kolejne pytania. Z drugiej strony może nie powinna nad tym rozmyślać, wszystko przecież wydawało się być w najlepszym porządku, niepotrzebnie miała tendencje do szukania dziury w całym i przesadnego analizowania wszystkiego, co się działo. Nie umykały jej jednak żadne szczegóły, to pewnie przez to.
- Wolno, Tobie wolno wszystko. - Nie umknęło jej to, że spojrzał w kierunku witryny. Zmrużyła na moment oczy zastanawiając się ponownie nad tym, co właśnie może siedzieć w jego głowie. Na szczęście nie musiała się nad tym dłużej domyślać, bo w końcu postanowił podzielić się z nią tym. Doskonale, będzie spokojniejsza.
- Raczej już mam wszystko dokładnie przeanalizowane. - Weszła mu w słowo. Oczywiście, że zauważył, jak dokładnie go obserwowała, ale nie powinno go to zdziwić. Musiała sprawdzić, czy na pewno wszystko jest z nim w porządku po tym co się wydarzyło. Prawie wyzionął ducha, musiał jej wybaczyć tę bardzo dokładną analizę, to było zwyczajnym odruchem. Wpatrywała się w niego bardzo intensywnie, dostrzegała każdą, najmniejszą zmarszczkę na jego twarzy. Chwilę zajęło mu wyrzucenie z siebie tego o czym myślał, słuchała go jednak bardzo uważnie i nie przerywała, czekała, aż dokończy myśl.
- No mam nadzieję, że nie narzekasz, już zaczęłam się obawiać, że zbyt szybkie. - Wydawało jej się, że coś nie gra w tym wszystkim, ale chyba nie było powodu do tego, aby jeszcze się tym zacząć przejmować. - Nie sądzisz, że trochę zbyt szybko na bilanse? - Zapytała jeszcze, bo nie da się ukryć, że to wszystko było zupełnie nowe.
Przekrzywiła nieco głowę w lewą stronę, patrzyła na niego z lekkim niedowierzaniem, posłała krótkie spojrzenie w stronę witryny, na którą przed chwilą spoglądał, dostrzegła tam jakieś pierścionki, i inne pierdolety, nic co powinno zwrócić jej uwagę.
Mrugnęła i ponownie na niego spojrzała, jej głowa nadal była nieco przekrzywiona, jakby to miało jej pomóc dojść do tego, co właściwie miał na myśli. Zaczęła się trochę w tym gubić, ale pewnie już niedługo ustali co takiego miał jej do przekazania. Nie było łatwo, nie wypluł tego z siebie od razu, raczej ostrożnie podchodził do tematu, co też było dość nietypowe.
Odetchnęła z ulgą kiedy w końcu to z siebie wyrzucił. Nie było to nic strasznego, wbrew temu, co podsuwały jej myśli. Doskonale, obawiała się, że coś mogło pójść nie tak. - Pierścionka? - Powtórzyła za nim zupełnie nieświadomie, bo nieco zaskoczyło ją to pytanie. - To nie tak, że nie chciałabym pierścionka, w sensie po prostu nie wydawał mi się być potrzebny, obeszliśmy się bez niego, i nie uważam, żeby posiadanie go miało coś zmienić? - Faktycznie dość szybko podjęli wiele decyzji, które uniemożliwiły pewne, standardowe podejście do tematu, ale nie rozmyślała nad tym, nie sądziła, że to tak naprawdę było im do czegoś potrzebne. - Wiesz, nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mieć jakąś pamiątkę, aczkolwiek Twój prezent zaręczynowy był dużo bardziej Twój od pierścionka, może nie do końca praktyczny, ale nie można mu odbierać uroku. - Nie wydawało jej się, aby często sztylet zastępował pierścionek zaręczynowy, to było bardzo w ich dość nietypowym stylu. - Mogłabym chcieć pierścionek? - Chyba nie powinna pytać, ale jakoś tak wyszło, że zabrzmiało to jak pytanie.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control