• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence

[17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
25.03.2026, 21:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2026, 21:43 przez Prudence Fenwick.)  

- Tak, mam więcej czasu, do tego jestem w stanie idealnie je odtworzyć w swojej głowie nawet kiedy nie ma Cię obok, jednak można znaleźć jakieś plusy w mojej przypadłości. - Nie mówiła o tym jak o chorobie, z początku wiadomość o tym, że jest inna niż większość osób nieco w nią uderzyła, z czasem do tego przywykła, a nawet nauczyła się czerpać z tego korzyści. Jasne, zdarzało jej się odpływać, gubić w swoich myślach, zawieszać się nawet wtedy kiedy bardzo tego nie chciała, ale doceniała też to, co mogła z tego wyciągnąć, a tak się składało, że pamiętała dosłownie wszystko, no może poza momentami, w których była skrajnie pijana i urywał się jej film, ale te zdarzały się Prudence naprawdę rzadko, może kilka razy w życiu, bo nie znosiła tracić kontroli.

- Nie masz dla mnie litości, nie, żeby mnie to dziwiło. - Sama skorzystałaby z podobnej okazji, gdyby tylko się nadarzyła. Jakoś sobie  z tym poradzi, nawet jeśli to bardzo spontanicznie rzucone zdanie będzie ciągnęło się za nią do końca życia. Nie wątpiła nawet przez sekundę, że Benjy nigdy nie wyprze tego z pamięci. Sama włożyła mu sztylet w dłoń, pozostawało czekać, kiedy w nią nim uderzy.

- To bardzo optymistyczny scenariusz, ale nie zamierzam oponować. Słowo się rzekło, masz rację. Pozostaje więc wziąć za nie odpowiedzialność. - Nie miała zamiaru się przed tym bronić, to, że nie do końca panowała nad tym, co wychodziło z jej ust w jego towarzystwie było zupełnie inną sprawą, już tak miała kiedy czuła się przy kimś pewnie, że nie analizowała jakoś specjalnie tego, co mówiła. To pewnie już nigdy się nie zmieni, na pewno pojawi się jeszcze więcej złotych myśli z których będzie mógł skorzystać.

- Znowu pokazuje jak bardzo jesteśmy ze sobą kompatybilni. - Nie mogła sobie odmówić tego komentarza. Kontrastowali ze sobą praktycznie na wszystkich życiowych płaszczyznach, a zupełnie im to nie przeszkadzało, nauczyli się akceptować te różnice, nie roztrząsali tego, co najważniejsze to faktycznie działało w ich przypadku. Doskonale się przecież ze sobą dogadywali. Jak widać miłość czasem może połączyć ze sobą osoby, które na pierwszy, czy nawet drugi, a może i trzeci rzut oka mogą do siebie zupełnie nie pasować. Każde z nich przeżyło swoje, dość mocno zostało pokiereszowane przez przeszłość, jednak to tylko jeszcze bardziej ich ze sobą spoiło.

- Gdybyś miał jakieś wcześniej, to mógłbyś się nad tym zastanawiać. - Nie mieli zbyt wiele czasu na przemyślenie swoich decyzji, to działo się bardzo szybko, zupełnie niespodziewanie. Raczej nie mogli przewidzieć tego, że postanowią ledwie miesiąc po swoim ponownym spotkaniu zostać małżeństwem, chociaż spotykały ich różne rzeczy, to było jednak dość mocno chaotyczne nawet jak i na nich.

- Wszystko przed nami, nie wątpię, że otoczenie prędzej, czy później zacznie mieć nas dość, a ignorowanie wszystkich dookoła mamy już w jednym palcu, nie musimy być starym małżeństwem, żeby to robić, tak właściwie to się już dzieje. - Od samego początku nie mieszali nikogo w to, co się między nimi działo, nie mówili zbyt wiele o swoich deklaracjach, czy uczuciach, mieli ochotę wziąć ślub to go wzięli, nie pytali nikogo o aprobatę. To doskonale odzwierciedlało to w jaki sposób się traktowali. - Skoro tak twierdzisz, kimże jestem, żeby Ci tego odmawiać. - Nigdy nie mieli sprawdzić tego, co by było gdyby, jednak całkiem ciekawą perspektywą było wyobrażanie sobie tego, że to wszystko mogło wydarzyć się dużo wcześniej, gdyby potrafili tylko wtedy ze sobą rozmawiać. Młodość jednak rządziła się swoimi prawami, była po to, aby popełniać błędy, jak widać jednak, co się odwlecze to nie uciecze, bo w końcu skończyli z obrączkami na palcach.

- Nie wiem, czy osobowość jest w Tobie najbardziej przekonującą cechą. - Rzuciła jeszcze zaczepnie, mierząc go przy tym wzrokiem od stóp do głów. Tak właściwie to chyba chodziło o cały pakiet, jaki się na niego składał, a mało kto posiadał tak wiele atrakcyjnych cech zarówno jeśli chodzi osobowość, jak i inne rzeczy. Odruchowo przygryzła dolną wargę, kiedy tak mu się przyglądała, zawiesiła się też przy tym na krótką chwilę.

- Ma swoje granice, dobrze jednak, że nikt poza Tobą nie zdaje sobie z tego sprawy, to mogłoby popsuć opinię na mój temat. - Lubiła kiedy inni myśleli o niej, jako o kimś rozsądnym, kto potrafił stawiać na swoim, jednak i ona miała swoje słabości, a największą z nich był jej osobisty mąż.

- Szkoda czasu na półśrodki. - Nie mogła się z tym nie zgodzić, zważając na to, ile czasu stracili przez to, że nie potrafili się ze sobą do końca porozumieć, teraz, gdy wszystko było jasne, kiedy postanowili sięgać po to, co im się należało, to mogli to robić tylko w ten najbardziej właściwy sposób, czyli biorąc wszystko.

- Jakże mogłabym jej nie docenić? Nie mogłeś wybrać lepiej. - W tamtym momencie, ani w żadnym innym. Dostała zamiast pierścionka bardzo praktyczny sztylet, który był dla niego ważny, który przeżył z nim wiele, który mógł jej opowiedzieć wiele historii, musiała docenić finezję. Nie istniał pierścionek, który mógłby się z tym równać i nie miała co do tego żadnych wątpliwości. Naprawdę uważała, że nic nie mogło tamtego wieczora pójść lepiej.

- Uprzedzę Cię, jak spróbuję wprowadzić nowy poziom wtajemniczenia, to jeszcze nie jest ten moment. - Uśmiechnęła się przy tym. Zdarzało jej się czasem głośno myśleć, rozmawiać ze sobą, to było całkiem typowe, jednak rzadko kiedy zdarzało się w towarzystwie kogokolwiek, zazwyczaj bowiem prowadziła tylko w swojej głowie bardzo długie dyskusje.

- Nie wątpię, posiadanie takiej ilości rodzeństwa może być bardzo problematyczne, ja czasem ledwie dawałam sobie radę z Eliasem, u Ciebie to musiało być dużo bardziej skomplikowane, szczególnie, że byłeś jedynym chłopakiem w tym królestwie dziewcząt. - Nie mogła nie spróbować go sobie wyobrazić w tym całym chaosie, który musiał panować w jego domu. Dziewczęta w pewnym wieku bywały naprawdę intensywne, a taka ich ilość w jednym miejscu... mogła doprowadzić do różnych stanów. Udało mu się to jednak przetrwać, podejrzewała, że między innymi dlatego żadne potwory nie były mu straszne.

- Pewnie sporo się nasłuchałeś, i tak, to na pewno wiele uczy, pewne rzeczy stają się nawykami, czy odruchem. - Być może łatwiej mu było dzięki temu odczytywać potrzeby kobiet, skoro od młodych lat był nimi otoczony, to na pewno zwrócił uwagę na pewne zachowania, czy oczekiwania. Widział więcej.

- Dobrze, że charakteru raczej nigdy nam nie zabraknie. - Nie musieli się więc przejmować tym, że kiedyś będą skazani na to, aby zwracać uwagę na etykietę, na całe szczęście, Prue nie do końca odpowiadało dopasowywanie się do ogólnie przyjętych norm, nie kiedy już zaczęła całkowicie z tego wychodzić i przestała zastanawiać się nad tym, czy inni zaakceptują podejmowane przez nią decyzje. To było już za nią.

- Podejrzewam, że Twoja ocena może być jeszcze bardziej krytyczna od każdej innej. - Bywał wobec siebie ostry, co wcale jej nie umykało, dużo od siebie oczekiwał.

- Doskonale, na pewno się tego doczekasz, nie mogłabym nie skorzystać z takich możliwości, teraz tylko musi nadarzyć się ku temu okazja. - Będzie miała to z tyłu głowy, kiedy nie spodoba mu się nowa lampa, którą widziałaby w ich sypialni, ewentualnie nowy dywan do przedpokoju o bardzo jaskrawych kolorach, na pewno wymyśli coś odpowiedniego.

Ruszyli się w końcu przed siebie, sprzed tej witryny przy której na moment utknęli, cały dzień praktycznie mieli przed sobą, ale jeśli dalej tak pójdzie to niewiele dzisiaj zobaczą. - Skoro postanowiliśmy dzisiaj kupić wycieczkę w ciemno, znaleźć pierścionek, to może po prostu urządzimy sobie drobne zakupy, tak rozrywkowo. - Nie, żeby przepadała za taką formą spędzania czasu, ale dzisiaj wydawało jej się być nie najgorszym pomysłem.


Koniec sesji


Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (4734), Prudence Fenwick (4043)




Wiadomości w tym wątku
[17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.03.2026, 21:38
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 23.03.2026, 22:02
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 23.03.2026, 23:10
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.03.2026, 01:05
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.03.2026, 21:37
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.03.2026, 22:42
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 25.03.2026, 15:27
RE: [17.10.72] Now I see the patterns in the chaos | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.03.2026, 21:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa