28.03.2026, 17:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2026, 18:15 przez Lorraine Malfoy.)
W wiele pięknych słów ubrała Urd odpowiedź na krótkie pytanie o rodzinę. Lorraine, która sama umiała mówić pięknie, i nawykła była do podobnych uników, usłyszała jedno. Samotność.
"Okazuje się, że bez ciężaru, który ludzie dźwigają po mieczu czy kądzieli, oddycha się znacznie lżej."
– Nie każdy ciężar jest zły – zauważyła delikatnie półwila. – Nawet jeżeli musisz czasem wstrzymać oddech. Wiesz, jakie to uczucie? Przypomina zanurzanie się w jeziorze. Moment, gdy skaczesz w wodę, a ciało gwałtownie wyhamowuje. Schodzisz coraz głębiej, chociaż w uszach słyszysz szum. Pulsowanie własnego serca rozbijającego się gwałtownie o klatkę piersiową, gdy napiera na nią ciężar wody wokoło. Moment, gdy się wynurzasz, a krew staje ci w żyłach. – Lorraine zakołysała delikatnie na wpół opróżnionym kubkiem. – Mówią na to przeciążenie – powtórzyła słowa, które kiedyś wypowiedział przy niej Louvain. Obróciła w głowie wspomnienie jego dotyku. Palców przesuwających się pożądliwie po podstawie jej czaszki, na którą nacisnął, symulując uczucie naporu powietrza. Kusiło, żeby dotknąć Urd w taki sam sposób, gdy nachyliła się bliżej. Nie zrobiła tego.
Spojrzenie, jakie rzuciła jej spod półprzymkniętych powiek było jednak cięższym. Częściej wyrywało też oddech z piersi.
– W powietrzu uczucie to jest silniejszym, bo nie działa na ciebie siła wyporu, która częściowo odciąża ciało. W powietrzu to efekt czystego przyspieszenia, nieustannie przeciwstawiającego się bezwładności. A jednak w wodzie... W wodzie uczucie zdaje się intensywniejszym. Bardziej wszechogarniającym, chociaż nie jest przeciążeniem sensu stricte, lecz efektem ciśnienia i oporu wody. – Lorraine wzruszyła ramionami, jak gdyby znudziła ją własna opowieść. – Utonęłabym bez mojej rodziny – stwierdziła lekkim tonem. – Może dlatego tak trudno mi zrozumieć tych, którzy wybierają niezależność. Sądzę, że w pewnym momencie życia nawet bym ci zazdrościła. Teraz wiem, że pozbawiona bliskich, nie miałabym po co oddychać. – Bez nich już dawno bym nie oddychała, dopowiedziała już w myślach, zaczepiając jak gdyby od niechcenia palcem o zieloną aksamitkę, jaką nosiła przy szyi. Bez niego. Teraz była kolei Lorraine, aby uśmiechnąć się lekko.
Uśmiech jej poszerzył się dopiero, gdy Urd rzuciła żartem na temat Hogwartu.
– Jaka szkoda, że musiałyśmy należeć do różnych domów – zachichotała Lorraine, na której policzkach wykwitły słodkie rumieńce. Widać było po niej, że nie była nawykła do alkoholu, ale grzaniec nie mógł dać jej niczego więcej ponad przyjemny poszum w głowie. Gdy bowiem Urd nachyliła się bliżej półwili, ta... Spoważniała nagle. A potem wychyliła resztę wina z dna kubka, odstawiając głośno naczynie na kontuar.
– Znam się z grającymi dzisiaj muzykami, ale nie należę do ich grona. Nie gram dzisiaj dla nikogo. – Oczy Lorraine rozbłysły zimnym żarem. – Gram tylko dla tych, których kocham. – Wyciągnęła rękę, pożądliwie zaplątawszy wokół jednego z blond kosmków Urd palec, na którym widniał rodowy pierścionek Malfoyów. Gest tchnął figlarnością, Lorraine westchnęła jednak ciężko, puszczając po chwili włosy siedzącej obok kobiety.
Miały zły odcień blondu.
– A ty, dla kogo dziś śpiewasz?
"Okazuje się, że bez ciężaru, który ludzie dźwigają po mieczu czy kądzieli, oddycha się znacznie lżej."
– Nie każdy ciężar jest zły – zauważyła delikatnie półwila. – Nawet jeżeli musisz czasem wstrzymać oddech. Wiesz, jakie to uczucie? Przypomina zanurzanie się w jeziorze. Moment, gdy skaczesz w wodę, a ciało gwałtownie wyhamowuje. Schodzisz coraz głębiej, chociaż w uszach słyszysz szum. Pulsowanie własnego serca rozbijającego się gwałtownie o klatkę piersiową, gdy napiera na nią ciężar wody wokoło. Moment, gdy się wynurzasz, a krew staje ci w żyłach. – Lorraine zakołysała delikatnie na wpół opróżnionym kubkiem. – Mówią na to przeciążenie – powtórzyła słowa, które kiedyś wypowiedział przy niej Louvain. Obróciła w głowie wspomnienie jego dotyku. Palców przesuwających się pożądliwie po podstawie jej czaszki, na którą nacisnął, symulując uczucie naporu powietrza. Kusiło, żeby dotknąć Urd w taki sam sposób, gdy nachyliła się bliżej. Nie zrobiła tego.
charyzma ◉◉◉◉○, przewaga półwili: Ulubieniec tłumu
Rzut PO 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 81
Sukces!
Sukces!
Spojrzenie, jakie rzuciła jej spod półprzymkniętych powiek było jednak cięższym. Częściej wyrywało też oddech z piersi.
– W powietrzu uczucie to jest silniejszym, bo nie działa na ciebie siła wyporu, która częściowo odciąża ciało. W powietrzu to efekt czystego przyspieszenia, nieustannie przeciwstawiającego się bezwładności. A jednak w wodzie... W wodzie uczucie zdaje się intensywniejszym. Bardziej wszechogarniającym, chociaż nie jest przeciążeniem sensu stricte, lecz efektem ciśnienia i oporu wody. – Lorraine wzruszyła ramionami, jak gdyby znudziła ją własna opowieść. – Utonęłabym bez mojej rodziny – stwierdziła lekkim tonem. – Może dlatego tak trudno mi zrozumieć tych, którzy wybierają niezależność. Sądzę, że w pewnym momencie życia nawet bym ci zazdrościła. Teraz wiem, że pozbawiona bliskich, nie miałabym po co oddychać. – Bez nich już dawno bym nie oddychała, dopowiedziała już w myślach, zaczepiając jak gdyby od niechcenia palcem o zieloną aksamitkę, jaką nosiła przy szyi. Bez niego. Teraz była kolei Lorraine, aby uśmiechnąć się lekko.
Uśmiech jej poszerzył się dopiero, gdy Urd rzuciła żartem na temat Hogwartu.
– Jaka szkoda, że musiałyśmy należeć do różnych domów – zachichotała Lorraine, na której policzkach wykwitły słodkie rumieńce. Widać było po niej, że nie była nawykła do alkoholu, ale grzaniec nie mógł dać jej niczego więcej ponad przyjemny poszum w głowie. Gdy bowiem Urd nachyliła się bliżej półwili, ta... Spoważniała nagle. A potem wychyliła resztę wina z dna kubka, odstawiając głośno naczynie na kontuar.
– Znam się z grającymi dzisiaj muzykami, ale nie należę do ich grona. Nie gram dzisiaj dla nikogo. – Oczy Lorraine rozbłysły zimnym żarem. – Gram tylko dla tych, których kocham. – Wyciągnęła rękę, pożądliwie zaplątawszy wokół jednego z blond kosmków Urd palec, na którym widniał rodowy pierścionek Malfoyów. Gest tchnął figlarnością, Lorraine westchnęła jednak ciężko, puszczając po chwili włosy siedzącej obok kobiety.
Miały zły odcień blondu.
– A ty, dla kogo dziś śpiewasz?