Z Rodolphusem, nie często pokazywali się razem w publicznych miejscach. Lecz tajemnicą nie był fakt, że obaj pracowali w tym samym Departamencie Tajemnic, lecz inne biura. Ich współpraca wzmocniła się za sprawą mentora Traversa, z którym pracowali nad wieloma sprawami. Po jego śmierci, pozostali z tym sami.
Nie planował tutaj w ogóle zaglądać, lecz było widocznie coś, co chciał sprawdzić, zbadać albo znaleźć dla siebie interesujący obiekt. Obiektem tym, mógłby być obraz. Wchodząc do samej galerii, niosąc sobą czerń i chłód, mógł poszukiwać czegoś go interesującego, uwiecznionego na płótnie. Większe zainteresowanie wzburzały w nim obrazy przedstawiające właśnie mrok i zimność barw. Nie szukał nikogo do rozmowy, aby zadawać pytanie. Ta osoba, zjawiła się najwyraźniej sama.
Słyszał kroki, ale nie reagował. Usłyszał za sobą głos ale nie odwrócił się. Nazwisko dziewczyny jednak wzbudziło jego zainteresowanie.
Avery.Dopiero po krótkiej chwili, oderwał wzrok od obrazu, odwrócił pierw głowę a porem resztę ciała w jej kierunku. Tym samym mogła ujrzeć jego pełne oblicze, poważnego i zimnym spojrzeniu człowieka, który nawet i serce miał skute lodem. Przyglądający się jej osobie, jakby miała mieć przed sobą ludzką wersję śmierci chodzącej po tej ziemi.
- To Pani galeria?
Zapytał dla pewności. Nie wdając się jeszcze w dalsze szczegóły rozmowy, pytaniami o obrazy i jej pracę przy tym. Chętnie jednak poznałby jej umiejętności, czy okażą się być przydatne do tego, co potrzebował.