Strasznie musiało być uciążliwe, takie życie w domu gdzie było pełno zegarów. Przecież one wszystkie tykały, a jak się takie tykanie nałożyło to pewnie wbijało się jakoś nieprzyjemnie do głowy. Człowiek nie miał ani chwili spokoju. Sam miał taką jakąś daleką ciotkę, która jak pojawiała się w domu rodzinnym, to zaraz żądała żeby wstrzymać działalność mierników czasu, bo ją od tego głowa bolała i nie mogła spać, a co należało nadmienić - w domu Bulstrode'ów była całkiem rozsądna liczba czasomierzy.
Nie dowiedzieli się co się stało, jak próbowała raz finite incantatem. Nie dowiedzieli się też, co sam Atreus miał do powiedzenia w całym temacie. Magia mlasnęła i zjadła ich we trójkę, przenosząc do zupełnie nowego świata.
- Do zegara?! - obruszył się Atreus, no bo co to niby znaczyło, do zegara. Już pomijał fakt, że Brenna najwyraźniej wykrakała tym całym gadaniem o zegarach Dolohova, biorąc pod uwagę ile ich tutaj dookoła było. Palców na rękach nie starczyło, żeby je wszystkie policzyć.
Za oknem panowała ciemność, nie ważne jak bardzo Brenna wytężała wzrok. Nic się nie działo, panował bezruch, a może i nawet cisza, chociaż to było ciężko ocenić przez oczywiście zamknięte w pomieszczeniu zegary. Drzwi złapane za klamkę, nie drgnęły, aczkolwiek ta przesuwała się pod wpływem nacisku, sugerując że była czymś więcej niż tylko atrapą, o ile oczywiście świat tutaj egzystował na podobnych zasadach co ten z którego ich zassało. Atreus w tym czasie spróbował otworzyć okno, ale niezbyt mu to wyszło - było zatrzaśnięte na amen.
Cassandra ruszyła wzdłuż ścian, przyglądając się zegarom. Małe, duże, okrągłe, czy kwadratowe. Niektóre w skrzyneczkach, inne z samymi tarczami i pracującymi za nimi, gołymi mechanizmami. Każdy wydawał się jak z innej parafii, przynajmniej do momentu aż nie uzmysłowiła sobie, że parę z nich zwraca jej uwagę. Głównie dlatego, że wyglądały tak samo, oddając kształty czasomierzy, które wcześniej wysypały się z pomieszczenia dowodowego. Jeden stał na półce przy drzwiach, jeden zawieszony był na ścianie, a ostatni ustawiony został na kawowym stoliczku. Wszystkie miały inne godziny, ale wciąż były jedynymi zegarami, które wyglądały tak samo.