13.03.2023, 19:44 ✶
- To ja przepraszam – wymamrotała Mackenzie, obracając się ku dziewczynie, którą potrąciła. Nie znała jej. Wprawdzie przez jakieś dwa lata chodziły razem do szkoły, ale różnica wieku, inne Domy oraz kompletna niepamięć Greengrass w kwestii twarzy uniemożliwiały jakikolwiek cień rozpoznania. – Nic ci nie jest? – spytała, dość odruchowo przechodząc na ty, bo nie radziła sobie dobrze z manierami, a Ornellę w pierwszej chwili wzięła za uczennicę Hogwartu (choć gdyby pomyślała nad tym dłużej, może uświadomiłaby sobie, że w takim wypadku o tej porze roku ta byłaby w szkole).
Gdy zmierzyła pannę spojrzeniem i upewniła się, że ta wygląda na żywą, nie połamaną i nie posiniaczoną, otworzyła pudełeczko i wsunęła na palec pierścionek, ot, by zobaczyć, jak ten będzie wyglądał. Uniosła lekko brwi, kiedy wokół niej zaczęły latać niebieskie motyle, a potem zamarła, gdy jeden z nich siadł na jej nosie i poruszył skrzydłami. Mocniej przycisnęła do siebie miotłę, ot odruchowo, zezując jednocześnie na skrzydlate stworzenie.
- Też widzisz te motyle, czy oszalałam? – zapytała trochę niepewnie, kiedy motyl przemieścił się na jej jasną głowę. Ponownie zerknęła na pierścionek, dopiero teraz dostrzegając, że wyrzeźbiono go w kształcie motyla.
Sprytna ozdoba.
Uniosła wzrok na pannę Borgin, kiedy ta spytała, czy się znają. Nie zorientowała się w pierwszej chwili, że ta ot skojarzyła ją z plakatów reprezentacji w drużynie brata.
- Hm. Nie jestem pewna – przyznała, przypatrując się jej uważnie i próbując zrobić przegląd znajomych z Hogwartu, sąsiadów, ludzi powiązanych z drużyną i osób pracujących w sklepach na Horyzontalnej. Niestety, w głowie potrafiła zobaczyć twarze tylko pojedynczych osób, cała reszta w pamięci była zamazanymi plamami, co najwyżej z jedną albo dwoma cechami charakterystycznymi. – Jeśli tak, to cię nie pamiętam. Przepraszam.
Gdy zmierzyła pannę spojrzeniem i upewniła się, że ta wygląda na żywą, nie połamaną i nie posiniaczoną, otworzyła pudełeczko i wsunęła na palec pierścionek, ot, by zobaczyć, jak ten będzie wyglądał. Uniosła lekko brwi, kiedy wokół niej zaczęły latać niebieskie motyle, a potem zamarła, gdy jeden z nich siadł na jej nosie i poruszył skrzydłami. Mocniej przycisnęła do siebie miotłę, ot odruchowo, zezując jednocześnie na skrzydlate stworzenie.
- Też widzisz te motyle, czy oszalałam? – zapytała trochę niepewnie, kiedy motyl przemieścił się na jej jasną głowę. Ponownie zerknęła na pierścionek, dopiero teraz dostrzegając, że wyrzeźbiono go w kształcie motyla.
Sprytna ozdoba.
Uniosła wzrok na pannę Borgin, kiedy ta spytała, czy się znają. Nie zorientowała się w pierwszej chwili, że ta ot skojarzyła ją z plakatów reprezentacji w drużynie brata.
- Hm. Nie jestem pewna – przyznała, przypatrując się jej uważnie i próbując zrobić przegląd znajomych z Hogwartu, sąsiadów, ludzi powiązanych z drużyną i osób pracujących w sklepach na Horyzontalnej. Niestety, w głowie potrafiła zobaczyć twarze tylko pojedynczych osób, cała reszta w pamięci była zamazanymi plamami, co najwyżej z jedną albo dwoma cechami charakterystycznymi. – Jeśli tak, to cię nie pamiętam. Przepraszam.