31.03.2026, 01:31 ✶
Najtrudniejsze w pracy Brygadzistki jak na razie okazało się to, aby nie upić się pierwszego dnia po pracy. A ona przecież nie piła nigdy szczególnie dużo! Ugh... Pomyślałaby nawet że może to Millie miała na nią zły wpływ gdyby nie to, że Millie była Brygadzistką więc na pewno tak naprawdę była... No... Ogarnięta.
– Tak... Bezpieczeństwo – mruknęła, jakby dopiero teraz coś do niej dotarło. Oczy Hestii pojaśniały na niebiesko. – Wiesz co? Masz rację. Zależy mi na bezpieczeństwie innych. Jesteś genialna!
I to było najważniejsze, nie? Nie to, czy wypiła za dużo po pracy. Przecież nie piła podczas pracy, ani nie piła bo zrobiła coś niemoralnego. Jeszcze miała szansę być dobrą Brygadzistką! Nie była stracona! Jak cudownie!
Nagle jednak Electra przywołała pewien manifest i oczy Hesti powróciły do normalnej barwy. Tak... Manifest z listopada. Niby tylko słowa, a czasem miała wrażenie, że niczym jej włosy w reakcji na złe wieści, cały świat tak jakoś pociemniał.
– To straszne, nie? – powiedziała nieco ciszej, jakby w obawie, że mijał je ktoś, kto miał zgoła inne poglądy. To też samo w sobie było okropne. Niby otaczała się ludźmi, którzy nie popierali Czarnego Pana, ale... Przecież jednak z jakiegoś powodu zyskiwał na popularności. – Nie wiem, nie rozumiem tego. Jak tak w ogóle można myśleć? Rodzice mojego taty byli mugolami, a przecież jest świetnym aurorem i gdyby nie on z pewnością byłoby gorzej, a przecież nie jest wcale gorszy od czystokrwistych rodzin. Nie że jesteście gorsi, po prostu... No. To nie ma nic wspólnego z pochodzeniem.
– Tak... Bezpieczeństwo – mruknęła, jakby dopiero teraz coś do niej dotarło. Oczy Hestii pojaśniały na niebiesko. – Wiesz co? Masz rację. Zależy mi na bezpieczeństwie innych. Jesteś genialna!
I to było najważniejsze, nie? Nie to, czy wypiła za dużo po pracy. Przecież nie piła podczas pracy, ani nie piła bo zrobiła coś niemoralnego. Jeszcze miała szansę być dobrą Brygadzistką! Nie była stracona! Jak cudownie!
Nagle jednak Electra przywołała pewien manifest i oczy Hesti powróciły do normalnej barwy. Tak... Manifest z listopada. Niby tylko słowa, a czasem miała wrażenie, że niczym jej włosy w reakcji na złe wieści, cały świat tak jakoś pociemniał.
– To straszne, nie? – powiedziała nieco ciszej, jakby w obawie, że mijał je ktoś, kto miał zgoła inne poglądy. To też samo w sobie było okropne. Niby otaczała się ludźmi, którzy nie popierali Czarnego Pana, ale... Przecież jednak z jakiegoś powodu zyskiwał na popularności. – Nie wiem, nie rozumiem tego. Jak tak w ogóle można myśleć? Rodzice mojego taty byli mugolami, a przecież jest świetnym aurorem i gdyby nie on z pewnością byłoby gorzej, a przecież nie jest wcale gorszy od czystokrwistych rodzin. Nie że jesteście gorsi, po prostu... No. To nie ma nic wspólnego z pochodzeniem.