Xenophilius wiedział, że Ślizgoni lubowali się w praktykach masochistycznych na innych osobach, które wydawały się im idealne pod męczenie. Sam raz czy dwa padł ofiarą takich zabaw czy dokuczań, ze względu na swoje poglądu i kumplowanie się z szlamowatymi. Mathilde była jednak inna. Odbiegała mocno od pierwowzoru typowego Ślizgona. Czy Tiara przydziału nie pomyliła się czasem, przydzielając ją do Domu Węża? Wielokrotnie się nad tym zastanawiał.
Jego książka została zgarnięta z piaszczystego podłoża i znalazła bezpieczne miejsce, w którym nie ulegnie podeptaniu przez innych uczniów. Mogąc w też nacieszyć się obecnością węża należącego do koleżanki. Rozmawiając o buchorożcach.
Na pytanie o Afrykę, Xenio pokiwał kilka razy głową, na potwierdzenie swoich słów, jakie wyczytał w książce. Afryka brzmiała inaczej, dziko i daleko. Jak ich uczono, to ten kraj był otoczony piaskiem pustynnym w jednej połowie a drugiej dziczą zieleni. Chciałby zobaczyć takie stworzenia na własne oczy. Choć podróż wydawała się być daleka, to nawet teleportacja im w tym nie pomoże. Świstoklik? Już prędzej. Tylko że zorganizowanie takiego, też będzie kosztowało.
- Mam taką nadzieję. Chyba że ktoś ma hodowlę gdzieś bliżej.Rozmarzył się na moment, ale wątpił, żeby ktoś na tej wyspie posiadał hodowlę tak wielkiego zwierzęcia. Tak zwane rezerwaty czy coś.
- Tak. Nie wiem czy dałbym radę w tak mocno ciepłym klimacie.
Zgodził się z Mathildą, że w Afryce jest bardzo ciepło. A on ledwo znosił gorące dni. Stąd bladość jego cery, że choć lubił słońce, nie mogło być zbyt gorąco. Nie mogło być też duszno.
Na jej pytanie o stworzenie, które bardzo bardzo chciałby zobaczyć, zaczął się zastanawiać dość głęboko. Patrząc przed siebie, jakby szukając w swoim umyśle to, czego by chciał bardzo ujrzeć. Było wiele stworzeń. Faktycznie istniejących i te mistyczne, będące najpewniej wymysłem autorów powieści.
- Jest wiele takich stworzeń. Najchętniej to bym chciał znaleźć takie, które nikt jeszcze nie odkrył. Nowy gatunek. Albo słyszany, ale nie widziany. To mogłoby być duże odkrycie.Rozmarzył się, przedstawiając swoją wizję w tym temacie. Choć pewnie mało realne, ale musiałby poświęcić temu swój czas i odbyć może odpowiednie przygotowania do podróży poszukiwacza? Na pewno musiał posiąść dużą wiedzę na temat magicznych stworzeń i tych co żyją w świecie mugolskim.
Kim chciałbyś zostać, gdy dorośniesz? – usłyszał z jej ust.
Na moment się zawiesił, a potem spojrzał na koleżankę, nie wiedząc jak ma odpowiedzieć.- Szczerze. Jeszcze o tym nie myślałem...
Przyjdzie rok szkolny, w którym zapewne będą musieli wybrać kierunek swojego zawodu i pod niego dobrane będą mieli przedmioty.
Spojrzał na Artemis, wijącą się na jego kolanach i oplatający jego rękę swoim ogonem.
- Podróżnik? Odkrywca?
Wymieniał, jakby nie był do końca zdecydowany jeszcze. Jego wzrok przeniósł się na książkę.
- Może pisarzem?
Zapisywanie własnych przemyśleń i odkryć byłoby też dobrym rozwiązaniem. Inni by czytali jego dzieła. Tak jak Newton Skamander, poprzez podróże, napisał książki o magicznych stworzeniach. A może redaktorem? Informacje szybciej docierałyby do społeczności magicznej niż czekanie na wydanie książki. Jak długo wydawało się książki?
- A ty myślałaś o tym?
Zapytał ją od razu, przenosząc zaciekawione spojrzenie w jej oblicze twarzy. Skoro go zapytała, to może swoje plany zawodowe już też miała na przyszłość?