31.03.2026, 14:16 ✶
– O – Zmarszczyła brwi, próbując przypomnieć sobie gdzie dokladnie leżało Kilimandżaro, a gdy już dotarło do niej, że był to wulkan i to jeszcze w Tanzanii w głowie Bletchley pojawiło się jeszcze więcej pytań, ale chyba nie był to moment na żadne z nich.
Potem jednak pomyślała, że wolałaby jednak rozmawiać o wulkanach, niż doświadczyć tego co wydarzyło się chwilę później.
Hestia nie miała pojęcia co bolało bardziej. Jej ciało, czy duma.
— Ugh. Przepraszam – mruknęła próbując jakoś podnieść się z ziemi, najlepiej tak, aby jeszcze bardziej nie uszkodzić drugiek dziewczyny. – Zazwyczaj nie spadam na ludzi. Naprawdę. – Wytłumaczenie tak samo żenujące, jak fakt że paznokcie jej dłoni zrobiły się całe purpurowe ze wstydu, a ona nawet tego nie zauważyłam. – Nic ci nie jest?
Wreszcie jakoś obie znalazły się ponownie na nogach na całe szczeście chyba tylko z paroma siniakami, chociaż Hestia przypatrywała się uważnie drugiej dziewczynie, czy przypadkiem ta nie rozcięła sobie głowy.
– Na pewno nie uderzyłaś się w głowę? – spytała wciąż zaniepokojona. Dziewczyna ogólnie zachowywała się dziwnie. Nie chciała, aby przez jej potknięcie się zachowywała się jeszcze dziwniej. Rozejrzała się po okolicy. Co ona mówiła? Nagorbek przy powalonej brzozie? – Hej! A to nie jest tam? – spytała dumna z siebie wskazując już normalnym palcem na powaloną topolę.
Potem jednak pomyślała, że wolałaby jednak rozmawiać o wulkanach, niż doświadczyć tego co wydarzyło się chwilę później.
Hestia nie miała pojęcia co bolało bardziej. Jej ciało, czy duma.
— Ugh. Przepraszam – mruknęła próbując jakoś podnieść się z ziemi, najlepiej tak, aby jeszcze bardziej nie uszkodzić drugiek dziewczyny. – Zazwyczaj nie spadam na ludzi. Naprawdę. – Wytłumaczenie tak samo żenujące, jak fakt że paznokcie jej dłoni zrobiły się całe purpurowe ze wstydu, a ona nawet tego nie zauważyłam. – Nic ci nie jest?
Wreszcie jakoś obie znalazły się ponownie na nogach na całe szczeście chyba tylko z paroma siniakami, chociaż Hestia przypatrywała się uważnie drugiej dziewczynie, czy przypadkiem ta nie rozcięła sobie głowy.
– Na pewno nie uderzyłaś się w głowę? – spytała wciąż zaniepokojona. Dziewczyna ogólnie zachowywała się dziwnie. Nie chciała, aby przez jej potknięcie się zachowywała się jeszcze dziwniej. Rozejrzała się po okolicy. Co ona mówiła? Nagorbek przy powalonej brzozie? – Hej! A to nie jest tam? – spytała dumna z siebie wskazując już normalnym palcem na powaloną topolę.