31.03.2026, 18:03 ✶
– Ah tak, twoi francuscy arystokraci tak pewnie siebie opowiadali o swojej wspaniałości, że zostali ścięcie w przeciwieństwie do Anglików – powiedziała Lucy, jedynie na chwilę zerkając na Gabriela, tak aby potem zatopić spojrzenie swoich oczu w rozgrywającej się przed nimi scence. – Poza nielicznymi wyjątkami francuska arystokracja jest jak te jedne perfumy, które najpierw pachną pięknie, a następnie od nich mdli. Angielska ma natomiast w sobie o wiele więcej subtelności.
Jednak wbrew swoim złośliwościom, pozwoliła Gabrielowi ratować sytuację, a sama stanęła nieco z boku, włożyła ręce do kieszeni bordowego płaszcza i przez chwilę napawała się melodią dla swoich uszu, jakim było drwienie z innych wampirów w wykonaniu tej pijawki, która jej aż tak nie drażniła. Nie widzieli siebie w lustrze. Niesamowite. Może to była po prostu jakaś grupa wsparcia dla takich jak oni? Potem jednak zielone tęczówki kobiety, spoczęły na jedynej śmiertelniczce w tym zestawieniu. Na całe szczęście dla reszty wampirów, nie wyglądała na śmiertelnie przerażoną tą sytuacją.
– Wszystko w porządku? – spytała cicho, bacznie przypatrując się dziewczynie. – Nie przejmuj się. Nikt cię nie zabije. Gdyby zjedli cię przy tylu świadkach konsekwencje byłyby dla nich naprawdę uciążliwe.
W tym samym czasie jeden z pijanych wampirów... Nie zaczerwienił się, bo nie było to szczególnie możliwe, ale zdecydowanie się zdenerwował.
– To jest poważna przypadłość, a nie powód do drwin! Niemożność zobaczenia swojego odbicia dotyka, aż... – Zamarł na chwilę drapiąc się po głowie. – Całe ileś tam procent wampirów!
Jednak wbrew swoim złośliwościom, pozwoliła Gabrielowi ratować sytuację, a sama stanęła nieco z boku, włożyła ręce do kieszeni bordowego płaszcza i przez chwilę napawała się melodią dla swoich uszu, jakim było drwienie z innych wampirów w wykonaniu tej pijawki, która jej aż tak nie drażniła. Nie widzieli siebie w lustrze. Niesamowite. Może to była po prostu jakaś grupa wsparcia dla takich jak oni? Potem jednak zielone tęczówki kobiety, spoczęły na jedynej śmiertelniczce w tym zestawieniu. Na całe szczęście dla reszty wampirów, nie wyglądała na śmiertelnie przerażoną tą sytuacją.
– Wszystko w porządku? – spytała cicho, bacznie przypatrując się dziewczynie. – Nie przejmuj się. Nikt cię nie zabije. Gdyby zjedli cię przy tylu świadkach konsekwencje byłyby dla nich naprawdę uciążliwe.
W tym samym czasie jeden z pijanych wampirów... Nie zaczerwienił się, bo nie było to szczególnie możliwe, ale zdecydowanie się zdenerwował.
– To jest poważna przypadłość, a nie powód do drwin! Niemożność zobaczenia swojego odbicia dotyka, aż... – Zamarł na chwilę drapiąc się po głowie. – Całe ileś tam procent wampirów!