01.04.2026, 20:00 ✶
- Skarbie, no jakże bym mogła Ci to zrobić? Przecież się przyjaźnimy. Ale ale pocieszę Cię zdecydowanie faktem, że na żaden mój ślub się nie zapowiada. Ani teraz, ani nigdy. Wybrańcy bogów umierają młodo! - może powiedziała nieco zbyt głośno, ale na tym etapie trzeźwości i trwania imprezy było jej powoli wszystko absolutnie jedno.
- A widzisz? Bo on chodzi tylko do takich wybitnych wróżbitów jak ja! Ale nie mów mu że Ci mówiłam ok? Bo jeszcze stracę swojego ulubionego klienta. - może powinna w końcu ustawić jakieś stawki? Nie była pewna. Z drugiej strony Bulstrode miał pieniądze które mogła przeznaczyć na farby i płótna. Będzie musiała o tym pogadać z Brenną. Głosem rozsądku w jej małym móżdżku.
- Totalnie, nie myłabym się już nigdy, raczej pobiegła prosto do tatuażysty, żeby mi ogarnął ten podpis jeden do jednego… - rozmarzyła się, wizualizując sobie całkiem dokładnie punkt po punkcie ten szalony koncept zarówno autografu na odsłoniętej klatce piersiowej własnej, jak i późniejsze wbijanie igieł cal po calu, aby ślad dłoni mistrza pozostał z nią na wieki wieków amen.
- No kurwa, jasne że mogę, jakby mi jeszcze tego zakazali, to bym rozjebała se łeb po pierwszej godzinie wesela. Mały dymek jeszcze nikogo nie zabił.- zmrużyła oczy jakby rzeczywiście jej ten dym poleciał do oczu, a zaraz potem wpasowała swoją dłoń pod silne Erykowe przedramię. - Ale chodźmy stąd. Niektórzy ostro reagują na ogień w okolicy. Znam dobre miejsce do kopcenia. Nic nam nie zaszkodzi na moment zejść z posterunku szefie. - uśmiechnęła się do niego krzepiąco, a potem pociągnęła dalej plotkować o gościach oddechem szczęśliwie należycie donikotynizowanym.
- A widzisz? Bo on chodzi tylko do takich wybitnych wróżbitów jak ja! Ale nie mów mu że Ci mówiłam ok? Bo jeszcze stracę swojego ulubionego klienta. - może powinna w końcu ustawić jakieś stawki? Nie była pewna. Z drugiej strony Bulstrode miał pieniądze które mogła przeznaczyć na farby i płótna. Będzie musiała o tym pogadać z Brenną. Głosem rozsądku w jej małym móżdżku.
- Totalnie, nie myłabym się już nigdy, raczej pobiegła prosto do tatuażysty, żeby mi ogarnął ten podpis jeden do jednego… - rozmarzyła się, wizualizując sobie całkiem dokładnie punkt po punkcie ten szalony koncept zarówno autografu na odsłoniętej klatce piersiowej własnej, jak i późniejsze wbijanie igieł cal po calu, aby ślad dłoni mistrza pozostał z nią na wieki wieków amen.
- No kurwa, jasne że mogę, jakby mi jeszcze tego zakazali, to bym rozjebała se łeb po pierwszej godzinie wesela. Mały dymek jeszcze nikogo nie zabił.- zmrużyła oczy jakby rzeczywiście jej ten dym poleciał do oczu, a zaraz potem wpasowała swoją dłoń pod silne Erykowe przedramię. - Ale chodźmy stąd. Niektórzy ostro reagują na ogień w okolicy. Znam dobre miejsce do kopcenia. Nic nam nie zaszkodzi na moment zejść z posterunku szefie. - uśmiechnęła się do niego krzepiąco, a potem pociągnęła dalej plotkować o gościach oddechem szczęśliwie należycie donikotynizowanym.
Koniec sesji
Nałogowiec (papierosy)