02.04.2026, 16:40 ✶
Wciąż pozostawał w jej ramionach, niczym winorośl, która oplotła pergolę i już w życiu nie zamierzała jej puścić, a nawet gdyby ktoś ją oderwał, to i tak pozostawiłaby po sobie te dziwne przyssawki. Czy winorośle w ogóle je miały? A może tylko bluszcze? Jaka była różnica pomiędzy winoroślą a bluszczem? Jedno miało winogrona. Drugie… Zapewne nie. Czy wszystkie winorośla miały winogrona? Czy bluszcze miały jakieś owoce? Czy tęczówki Gabriela zawsze miały taki pobłysk, czy to uciekające światło księżyca podkreślało ich barwę?
– Tak – odpowiedziała w końcu, nie do końca pewna, ile tak padło już z ust Gabriela, po pierwsze zbyt otumaniona wszystkim co się właśnie tutaj działo i po drugie zbyt zaskoczona własnym otumanieniem. Jej palce nieco mocniej zacisnęły się na wampirze, chociaż chyba jednak cel był taki, aby go w końcu wypuściła ze swoich objęć. – Tak. Myślisz… Myślisz, że… Jak mam pomóc ci wstać? – Musiała go przecież w końcu wypuścić. Na pewno było mu niewygodnie. Strasznie niewygodnie. Tak. Na pewno chciał powrócić do poprzedniej pozycji. – Uważaj na makaroniki. Mogły mi się trochę rozsypać.
Bo w końcu musiała poświęcić trzymane pudełko z resztkami przysmaków, aby uratować wampira. Bo Gabriel może nie był tak słodki jak makaroniki. I może w przeciwieństwie do słodyczy, potrafił nawet w niej, nieśmiertelnej, wywołać ból głowy i zdecydowanie mówił od nich więcej, ale… Ale raczej nie wymieniłaby go nawet za milion makaroników.
– Tak – odpowiedziała w końcu, nie do końca pewna, ile tak padło już z ust Gabriela, po pierwsze zbyt otumaniona wszystkim co się właśnie tutaj działo i po drugie zbyt zaskoczona własnym otumanieniem. Jej palce nieco mocniej zacisnęły się na wampirze, chociaż chyba jednak cel był taki, aby go w końcu wypuściła ze swoich objęć. – Tak. Myślisz… Myślisz, że… Jak mam pomóc ci wstać? – Musiała go przecież w końcu wypuścić. Na pewno było mu niewygodnie. Strasznie niewygodnie. Tak. Na pewno chciał powrócić do poprzedniej pozycji. – Uważaj na makaroniki. Mogły mi się trochę rozsypać.
Bo w końcu musiała poświęcić trzymane pudełko z resztkami przysmaków, aby uratować wampira. Bo Gabriel może nie był tak słodki jak makaroniki. I może w przeciwieństwie do słodyczy, potrafił nawet w niej, nieśmiertelnej, wywołać ból głowy i zdecydowanie mówił od nich więcej, ale… Ale raczej nie wymieniłaby go nawet za milion makaroników.