03.04.2026, 21:24 ✶
Na końcu języka miała jakąś głupią odpowiedź, że no przecież nie do kasyna, czy wolałby do burdelu albo że nie, skąd, do szafki na dokumenty, ale darowała to sobie, zbyt skupiona na rozglądaniu się. Pierwsze wrażenie dziwności ustępowało i teraz wszystko zaczęło się wydawać Brennie bardziej i bardziej niepokojące, i zaczynała mieć wrażenie, że to nie tyle jakiś surrealistycznie wyglądający pokój, ile dziwaczna pułapka. Nie panikowała jednak na razie: mieli wiele sposobów do wypróbowania na wyjście stąd i jak na razie nikt ani nic nie próbowało ich zabić, można było więc uznać, że sytuacja nie jest póki co szczególnie trudna.
– Za oknem nic nie widać, a jak nas tu wciągnęło, to nie było jeszcze zmroku. Jakieś zaklęcie, albo wcale za tym oknem niczego nie ma. Drzwi zamknięte – zrelacjonowała zamiast tego. Sprawdzając to wszystko nie wyłapała jeszcze tego, co zauważyła Cassandra, nijak nie mogła więc na razie się do tego odnieść. – Klamka się rusza, da się więc to pewnie otworzyć. Powiedziałabym, że można spróbować z ich rozwalaniem, ale takie rzeczy… no mnie się kojarzą z zagadkami do rozwiązania, niektórzy magowie takie wręcz uwielbiaaaają. Atreus, nie skonfiskowano tych zegarów jakiemuś Bulstrodowi albo Dołohowowi, co? – spytała, rzucając mu spojrzenie, i trochę to była ironia, a trochę autentyczne pytanie, bo przecież wcale by się nie zdziwiła, gdyby ktoś z jego rodziny postanowił robić sobie takie żarty. Pojebane zagadki i dziwne zegary, to pierwsze pasowało do Bulstrodów, to drugie do Vakela. – W każdym razie rozwalanie zostawiłabym na później. Może gdzieś w zegarach jest jakiś klucz? Albo trzeba ustawić je na konkretną godzinę?
Albo uderzyła się po prostu bardzo mocno w głowę i to wszystko się jej zwyczajnie śniło. To byłoby chyba najlepsze rozwiązanie, i nie musiałaby się zastanawiać, czy tych zegarów nie przewieziono z mieszkania kogoś, kto zaginął w tajemniczych okolicznościach.
– Za oknem nic nie widać, a jak nas tu wciągnęło, to nie było jeszcze zmroku. Jakieś zaklęcie, albo wcale za tym oknem niczego nie ma. Drzwi zamknięte – zrelacjonowała zamiast tego. Sprawdzając to wszystko nie wyłapała jeszcze tego, co zauważyła Cassandra, nijak nie mogła więc na razie się do tego odnieść. – Klamka się rusza, da się więc to pewnie otworzyć. Powiedziałabym, że można spróbować z ich rozwalaniem, ale takie rzeczy… no mnie się kojarzą z zagadkami do rozwiązania, niektórzy magowie takie wręcz uwielbiaaaają. Atreus, nie skonfiskowano tych zegarów jakiemuś Bulstrodowi albo Dołohowowi, co? – spytała, rzucając mu spojrzenie, i trochę to była ironia, a trochę autentyczne pytanie, bo przecież wcale by się nie zdziwiła, gdyby ktoś z jego rodziny postanowił robić sobie takie żarty. Pojebane zagadki i dziwne zegary, to pierwsze pasowało do Bulstrodów, to drugie do Vakela. – W każdym razie rozwalanie zostawiłabym na później. Może gdzieś w zegarach jest jakiś klucz? Albo trzeba ustawić je na konkretną godzinę?
Albo uderzyła się po prostu bardzo mocno w głowę i to wszystko się jej zwyczajnie śniło. To byłoby chyba najlepsze rozwiązanie, i nie musiałaby się zastanawiać, czy tych zegarów nie przewieziono z mieszkania kogoś, kto zaginął w tajemniczych okolicznościach.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.