13.03.2023, 21:45 ✶
Gdy się do niego odezwała to zadał sobie zasadnicze pytanie: po co tu przylazł? Czego tu szuka? Przecież ryzykuje. Nie potrafił jednak się cofnąć. Mógłby powiedzieć, że pomylił sklepy, zapytać o drogę czy szklankę wody. Bez najmniejszego problemu znalazłby tysiąc powodów przez które "pomylił" drzwi. Był dobry w znajdowaniu takich argumentów. Sęk w tym, że i w nim tkwiły sprzeczne emocje. Poczucie winy tkwiło w nim ale nie obciążało go na tyle aby miał "nie spać po nocach". Było niczym skurcz, który trzeba przeczekać bo cóż innego można zrobić? A jednak stał tu i udawał jej klienta. Spojrzeniem musnął wyraz jej twarzy, omiatając włosy i szyję. Wyglądała zdrowo, pogodnie. Wyczuwał w niej rezerwę więc odwrócił głowę i dyskretnie przyjrzał się swojemu odbiciu w jednej z szyb. Prezentował się zwyczajnie - bosko. Nie był nawet tak blady. Nie powinien więc wzbudzać w niej rezerwy. No nic, nie ma co gdybać i zastanawiać się nad tym, czego nie był pewien.
- Mam szczęście. - oznajmił podchodząc bliżej kontuaru. Taktownie nie przypatrywał się jej dłużej niż kilka sekund. Powtarzał sobie, że jest zwyczajnym klientem. Gdy zapytała go czego potrzebuje to go zaskoczyła. Fakt, powinien opracować co mógłby tu kupić. Zerkał na ceny i na większość asortymentu nie będzie go stać. Nie od dziś jednak wiadomo, że Cody Brandon to mistrz improwizacji. Przywdział zatem na usta neutralny uśmiech i bez zająknięcia odpowiedział na jej pytanie.
- Znajdę tu eliksir bądź maści rozgrzewające? - pytał o to w maju, gdzie słońce wisiało na niebie i bywały dni, że zasłony nie wystarczały aby osłonić się przed mocą trwającej wiosny. Nie wyciągał rąk z kieszeni.
- Wiem, że to nie jest apteka jednak akurat to miejsce wpadło mi w oko. - dodał, nie mówiąc, że to ona jest jedyną i niesłuszną przyczyną jego odwiedzin. Wyglądała dobrze, nie groziło jej nic poza obecnością wampira.
- Macie możliwość składania zamówień długoterminowych? - mógł udawać zainteresowanie stałymi powodami do wizyt zamówieniami. Nie miał jeszcze konkretnego planu co zrobić z Aveliną (poza zostawieniem w spokoju) jednak najpierw musi zaspokoić ciekawość i upewnić się, że go nie pamięta.
- Mam szczęście. - oznajmił podchodząc bliżej kontuaru. Taktownie nie przypatrywał się jej dłużej niż kilka sekund. Powtarzał sobie, że jest zwyczajnym klientem. Gdy zapytała go czego potrzebuje to go zaskoczyła. Fakt, powinien opracować co mógłby tu kupić. Zerkał na ceny i na większość asortymentu nie będzie go stać. Nie od dziś jednak wiadomo, że Cody Brandon to mistrz improwizacji. Przywdział zatem na usta neutralny uśmiech i bez zająknięcia odpowiedział na jej pytanie.
- Znajdę tu eliksir bądź maści rozgrzewające? - pytał o to w maju, gdzie słońce wisiało na niebie i bywały dni, że zasłony nie wystarczały aby osłonić się przed mocą trwającej wiosny. Nie wyciągał rąk z kieszeni.
- Wiem, że to nie jest apteka jednak akurat to miejsce wpadło mi w oko. - dodał, nie mówiąc, że to ona jest jedyną i niesłuszną przyczyną jego odwiedzin. Wyglądała dobrze, nie groziło jej nic poza obecnością wampira.
- Macie możliwość składania zamówień długoterminowych? - mógł udawać zainteresowanie stałymi powodami do wizyt zamówieniami. Nie miał jeszcze konkretnego planu co zrobić z Aveliną (poza zostawieniem w spokoju) jednak najpierw musi zaspokoić ciekawość i upewnić się, że go nie pamięta.