• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[16.09.] The joy of firelight at the sunken sun.

[16.09.] The joy of firelight at the sunken sun.
Prorok Niecodzienny
Everyone is a monster to someone.
Since you are so convinced that I am yours, I will be it.
wiek
32
sława
V
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny (Komnata Przepowiedni)
Na ten moment dłuższe, ciemnobrązowe włosy, które zaczynają się coraz bardziej niesfornie kręcić. Przeraźliwie niebieskie oczy, które patrzą przez ciebie i poza ciebie – raz nieobecne, zmętniałe, przerażająco puste, raz zadziwiająco klarowne, ostre, i tak boleśnie intensywne, że niemalże przewiercają rozmówcę na wylot – zawsze zaś tchną zimną obojętnością. Sprawiają wrażenie przekrwionych, bo Alexander coraz częściej zapomina o regularnym mruganiu. Wysoki wzrost (1,91 m). Zwykle mocno się garbi, więc wydaje się niższy. Dosyć chudy, ale już nie wychudzony, twarzy nie ma tak wymizerowanej, jak jeszcze kilka miesięcy temu. Nieco ciemniejsza karnacja, jako że w jego żyłach płynie cygańska krew: w jasnym świetle doskonale widać jednak, jak niezdrowo wygląda skóra mężczyzny, to, że jego cera kolorytem wpada w odcienie szarości i zieleni. Potężne cienie pod oczami sugerują problemy ze snem. Raczej małomówny, ma melodyjny, nieco chrapliwy głos. Pod ubraniem, Alexander skrywa liczne ślady po wkłuciach w formie starych, zanikających blizn i przebarwień skórnych, zlokalizowane głównie na przedramionach – charyzmaty doświadczonego narkomana – którym w innych okolicach towarzyszą także bardziej masywne, zabliźnione szramy – te będące z kolei pamiątkami po licznych pojedynkach i innych nielegalnych ekscesach. Lekko drżące dłonie, zwykle przyobleczone są w pierścienie pokryte tajemniczymi runami. Zawsze elegancko ubrany, nosi tylko czerń i biel. Najczęściej sprawia wrażenie lekko znudzonego, a jego sposób bycia cechuje arogancka nonszalancja jasnowidza.

Alexander Mulciber
#12
06.04.2026, 23:36  ✶  
Jakże łatwym było mówić o językach człowiekowi, który posiadł je wszystkie na własność. Alexander odwrócił wzrok od Anthony'ego, odpuszczając dalszą dyskusję. Przecież to wszystko nie miało sensu. Był tutaj przez wzgląd na nią, pomyślał, otrząsnąwszy się z odrętwienia dopiero wtedy, gdy Lorien zanurzyła palce w jego włosach. Tylko na nią. Nie czerpał żadnej przyjemności z tej dyskusji. Intelektualne dysputy od dawna prowadził już z przyzwyczajenia wyłącznie, nie z pasji.

Włoski był dla Lorien tym, czym dla niego był romski.

To jest nasz język, powtarzała mu zawsze matka, język, który chcieli nam odebrać, bo wtedy odebraliby nam to, kim jesteśmy. Bo język u Romów zawsze był świętością. Jego znajomość warunkowała przynależność. Warunkowała tożsamość. Wcale w nie tak zamierzchłych czasach można było stracić język, jeżeli posługiwało się nim jawnie. A więc uczyniono z niego sekret. Dziedzictwo strzeżone tak samo pilnie jak nadane przez matkę imię, którego prawdziwego brzmienia nie zdradzało się przecież nikomu. Alexander nigdy nawet nie poznał swojego. Wątpił, żeby matka wciąż o nim pamiętała.

Może tak było lepiej.

Może dlatego za najbliższe świętości uznawał milczenie.

– Mangav tut te aves khere anglal o kham te perel. Me kamav tut – powiedział po cygańsku Alexander, sunąc wzrokiem po twarzy Lorien, jak gdyby czegoś w niej szukał. Musiał to znaleźć, bo kąciki ust drgnęły mu jak do uśmiechu. Ścisnął delikatnie jej dłoń zanim odeszła. Dwoje ludzi, mówiących do siebie językami, których nie potrafili zrozumieć. A jednak pewne frazy, powtarzane przez lata, stały się wystarczająco utartymi, żeby im to nie przeszkadzało. Być może nigdy im to nie przeszkadzało. Być może pewnych rzeczy nie dało się tak po prostu zrozumieć, nawet jeżeli znało się wszystkie języki świata. Być może lepiej, jeżeli pozostały niewypowiedzianymi. 

Odprowadził Anthony'ego i Lorien w stronę wyjścia na taras, obracając ostatni z paciorków między palcami. Kiwnął obojgu głową na pożegnanie. Nie wyszedł do ogrodu zalanego słońcem. Przez chwilę tylko trwał oparty o framugę drzwi tarasowych, przyglądając się, jak spacerują, aby samemu zniknąć w zacienionym wnętrzu domostwa.

Koniec sesji


Kiedy tańczę, niebo tańczy razem ze mną
Kiedy gwiżdżę, gwiżdże ze mną wiatr
Kiedy milknę, milczy świat
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (2519), Anthony Shafiq (2308), Lorien Mulciber (2650)




Wiadomości w tym wątku
[16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Lorien Mulciber - 28.10.2025, 08:53
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Anthony Shafiq - 29.10.2025, 20:27
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Alexander Mulciber - 29.10.2025, 20:34
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Lorien Mulciber - 30.10.2025, 20:15
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Anthony Shafiq - 31.10.2025, 19:01
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Alexander Mulciber - 04.11.2025, 09:13
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Lorien Mulciber - 18.11.2025, 09:41
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Anthony Shafiq - 02.12.2025, 23:36
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Alexander Mulciber - 15.02.2026, 15:19
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Lorien Mulciber - 03.03.2026, 10:51
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Anthony Shafiq - 06.04.2026, 22:58
RE: [16.09.] The joy of firelight at the sunken sun. - przez Alexander Mulciber - 06.04.2026, 23:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa