Nazwiska często miały znaczenie, zwłaszcza w rodach czystokrwistych. Aby wiedzieć, co od kogo się kupuje, co załatwia i jakiej jest jakości. W tej galerii wcześniej Nicholas nie był. Zatem postanowił ją wybadać. Jeżeli nie na dziś, to może być mu potrzebna w przyszłości. W dodatku nazwisko dziewczyny, dużo dla niego zaczęło znaczyć. Gdy więc zapytał o własność miejsca, potwierdziła. Lecz poprawiając, iż Galeria należy do jej rodziny.
Czy zaliczałby się do trudnych klientów? Niezupełnie. Jeżeli z usług nie byłby zadowolony, po prostu wyszedłby. Nie był tym rodzajem klienta, który czegoś się koniecznie domaga i podnosi głos we frustracji i niekompetencji pracowników. Jak to niektórzy potrafią unieść się swoją pozycją, ego i swoimi racjami. Potrafił rozmawiać inaczej. Niekoniecznie słowami, ale postawą, spojrzeniem.
- Rodzinny biznes.Stwierdził, bardziej dla siebie. Odwracając swe zimne oczy znów na obrazy. Oceniając także stan miejsca. Przetrwało pożar. Nie spłonęło doszczętnie. A może dość szybko odbudowano straty materialne?
Wrócił spojrzeniem na pannę Avery, która zasugerowała pokazanie innych dzieł o podobnej tematyce, którą podziwiał. Czy miała również coś bardziej mroczniejszego?
Miała jego uwagę.
Zgodził się. Miał czas, który mógł poświęcić na oględziny innych dzieł sztuki. Może znajdzie się coś, co będzie nadawało się za skrytkę. Obraz tak mroczny, że powinien odstraszyć każdego, kto na niego spojrzy. I choć miał jeden taki w posiadaniu, nie zaszkodzi mieć drugi. Od innego autora.
- Zajmujecie się tylko wystawami i sprzedażą, czy malarstwem również?
Pozwolił sobie na zadanie pytania, chcąc stopniowo zebrać informacje o tym miejscu i specjalizacji ten części rodziny Avery. Ruszając tym samym za właścicielką miejsca, jeżeli zdecydowała się go zaprowadzić w tę część pomieszczenia, gdzie mogłyby go zainteresować inne dzieła mrocznego, ciężkiego klimatu.