08.04.2026, 21:11 ✶
– I bogini niech będą za to dzięki – stwierdził Christopher, gdy Victoria wspomniała, że ona i Cressida nie mają po drodze. Chodziło mu tu po równo o to, że lepiej, aby Lestrange nie miała z nią styczności i nie musiała przejmować się szaleństwami panny Avery, jak i o to, że zwyczajnie bardzo nie chciałby mieć czegokolwiek wspólnego znów z kimś takim jak Cressida. Sądził może przez chwilę, że jej gorący temperament i artystyczne zacięcie dobrze będą do niego pasowały, mylił się jednak niemożebnie, i zdecydowanie nie przeszkadzało mu, że ona i Victoria nie mogłyby po prostu bardziej się od siebie różnić. Poza tym naprawdę nauczył się, że lepiej nie spotykać się z osobami, które są zbyt blisko kręgów, w których obracają się twoi byli…
Gdyby nie jego odrobinę narcystyczne skłonności, na to pytanie o ostrzeganie, być może zapragnąłby zapaść się pod ziemię. Ale że jednak był niesłychanie pewny siebie, westchnął tylko i barbarzyńsko potraktował świetne wino, dopijając je od razu do końca.
– Nie jestem z tego dumny. – Powiedziałby, że był młody i głupi, ale minął dopiero trochę ponad rok. Chociaż zaiste, był wtedy dość młody, powinien być pewnie mądrzejszy. – Wiedziałem, że się z nią spotykał, ale miał mnóstwo dziewczyn, a przecież nie będę pytał każdej osoby, którą zapraszam na randkę, czy przypadkiem nie wyszła gdzieś z Atreusem, Louvainem czy Reginaldem, prawda? – wyliczył dawnych kolegów z dormitorium. Jasne, raczej nie pobiegłby uganiać się za kimś, z kim któryś z nich był w poważnym związku, i to nie tak, że miewał nową dziewczynę, co tydzień, ale Christoper nie wpadł jakoś na robienie ankiet, kto, z kim, gdzie i dlaczego… Być może powinien. – Wspominał, że jest wariatką, ale ma skłonności do wyolbrzymiania, więc nie uwierzyłem. I nie mam pojęcia, mówiąc szczerze. Nie wiem nawet, z kim teraz się spotyka.
Może jakaś tam plotka krążyła, ale puścił tę pomimo uszu, bo nie próbował nadążać za pannami dawnych kumpli ze szkoły, póki ci nie spędzali z nimi więcej czasu, a na balu na siebie wpadli, i owszem, ale Atreus akurat był zainteresowany koreczkami, nie jakimiś tam dziewczynami.
– Nie uwierzyłem – oświadczył stanowczo. Wiedział zresztą, że niektóre wynikały z jakiejś tam dziwnej przesyłki od Aidana, bo o tym opowiadali, i wiedział co nieco o związku Victorii ze swoim kuzynem. – Jeśli chcesz porozmawiać o Rookwoodzie, chętnie wysłucham twojej wersji, ale nie… – zaczął, a potem urwał, gdy Victoria utkwił spojrzenie nie w nim, a kimś za jego ramieniem i jakoś dziwnie pobladła. Obrócił się, przez ułamek sekundy niemal pewny, że oto wywołał wilka z lasu i stoi za nim Sauriel Rookwood, ewentualnie że pojawiła się Cressida (ale na tę pewnie Victoria by tak nie panikowała), ale nie zobaczył niczego podejrzanego.
Zwrócił spojrzenie z powrotem ku Lestrange i przechylił się ku niej nad stolikiem, sięgając ku jej zimnej dłoni.
– Victorio? Chcesz wyjść na powietrze?
Gdyby nie jego odrobinę narcystyczne skłonności, na to pytanie o ostrzeganie, być może zapragnąłby zapaść się pod ziemię. Ale że jednak był niesłychanie pewny siebie, westchnął tylko i barbarzyńsko potraktował świetne wino, dopijając je od razu do końca.
– Nie jestem z tego dumny. – Powiedziałby, że był młody i głupi, ale minął dopiero trochę ponad rok. Chociaż zaiste, był wtedy dość młody, powinien być pewnie mądrzejszy. – Wiedziałem, że się z nią spotykał, ale miał mnóstwo dziewczyn, a przecież nie będę pytał każdej osoby, którą zapraszam na randkę, czy przypadkiem nie wyszła gdzieś z Atreusem, Louvainem czy Reginaldem, prawda? – wyliczył dawnych kolegów z dormitorium. Jasne, raczej nie pobiegłby uganiać się za kimś, z kim któryś z nich był w poważnym związku, i to nie tak, że miewał nową dziewczynę, co tydzień, ale Christoper nie wpadł jakoś na robienie ankiet, kto, z kim, gdzie i dlaczego… Być może powinien. – Wspominał, że jest wariatką, ale ma skłonności do wyolbrzymiania, więc nie uwierzyłem. I nie mam pojęcia, mówiąc szczerze. Nie wiem nawet, z kim teraz się spotyka.
Może jakaś tam plotka krążyła, ale puścił tę pomimo uszu, bo nie próbował nadążać za pannami dawnych kumpli ze szkoły, póki ci nie spędzali z nimi więcej czasu, a na balu na siebie wpadli, i owszem, ale Atreus akurat był zainteresowany koreczkami, nie jakimiś tam dziewczynami.
– Nie uwierzyłem – oświadczył stanowczo. Wiedział zresztą, że niektóre wynikały z jakiejś tam dziwnej przesyłki od Aidana, bo o tym opowiadali, i wiedział co nieco o związku Victorii ze swoim kuzynem. – Jeśli chcesz porozmawiać o Rookwoodzie, chętnie wysłucham twojej wersji, ale nie… – zaczął, a potem urwał, gdy Victoria utkwił spojrzenie nie w nim, a kimś za jego ramieniem i jakoś dziwnie pobladła. Obrócił się, przez ułamek sekundy niemal pewny, że oto wywołał wilka z lasu i stoi za nim Sauriel Rookwood, ewentualnie że pojawiła się Cressida (ale na tę pewnie Victoria by tak nie panikowała), ale nie zobaczył niczego podejrzanego.
Zwrócił spojrzenie z powrotem ku Lestrange i przechylił się ku niej nad stolikiem, sięgając ku jej zimnej dłoni.
– Victorio? Chcesz wyjść na powietrze?