09.04.2026, 00:02 ✶
Hestia wysłuchała wszystkich informacji od Ariel, nieco czerwieniąc się przy tym jak swobodnie kobieta mówiła o romansie własnej kuzynki.
– Leonardo – wymamrotała marszcząc brwi. Leonardo, który kogoś zabił. To... Nie brzmiało dobrze. To znaczy, ten fragment o zabiciu kogoś, nie samo imię Leonardo.
Wkrótce później dołączyła do nich Ceolsige z miotłami, a Hestia pożegnała się z Ariel i wzięła od niej dziennik zaginionej divy, uznając że mógł się jeszcze przydać.
– Wiesz... – mruknęła pod nosem, gdy Ceolsige zostawiła informację dla Basila i Millie. – Mam wrażenie, że gdyby była tu z nami Millie ta cała sprawa rozwiązałaby się... Szybciej. – I chyba bardziej wybochowo, ale tego już nie dodała na głos.
Na całe szczęście latanie na miotle nie stanowiło dla Hestii żadnego problemu i młodszej czarownicy nawet przeszło przez myśl, że chyba powinna wybrać się na taki lot po okolicy, gdy tylko rozwiążą tę całą sprawę. Może nawet powinna zaprosić na niego Ceolsige? Chociaż... Kobieta zapewnie uznałaby to za głupotę i odmówiłaby, więc może nie było sensu się tak przy niej błaźnić.
– Ona pokłóciła się z dyrektorem – powiedziała w odpowiedzi na przemyślenia czarownicy. – Po czym zwolnili ją z powodu niedysponowania. Wszyscy myśleli, że to... Fochy, ale najwyraźniej nie. Myślisz, że właśnie o to poszło? Ten medalion? – Zamyśliła się na chwilę. – No chyba że to był ten dyrektor, któremu da- Który dawał jej wiecznie główne role i zrobił się zazdrosny. Czym właściwie może być to serce Ligeji? I też... Może Leonardo był mugolem? Bo nie rozumiem też czemu komuś zależałoby na jakimś połączeniu dusz, gdyby nie było żadnych przeszkód, aby być z tą osobą tak... Normalnie. – Zmarszczyła brwi, a ponura myśl która przeszła przez jej głowę, sprawiła że oczy dziewczyny pociemniały na chwilę. – Hej... Ceolsige... A co jeśli masz rację i ten Leonardo nie żyje? Nie że zmarł teraz, ale że nie żył już wcześniej, a ona i tak się w nim zakochała? I stąd to gadanie o pokonaniu śmierci i morzu czasu? Albo... Albo zabił kogoś bliskiego i teraz chce te osobe odzyskać?
Ugh... Nie lubiła gdy do tajemnic mieszały się duchy. To wszystko zawsze komplikowało.
Zeskoczyła ze swojej miotły i śladem za Ceolsige spróbowała wyczarować niewielki snop światła ze swojej różdzki. Następnie zerknęła ma mapę, rozejrzała się i spróbowała ustalić gdzie są, a gdzie powinny iść.
Rzut na kształtowanie III, aby wytworzyć światło z różdżki
Rzut na percepcję III, aby zorientować się gdzie jesteśmy i gdzie iść
– Leonardo – wymamrotała marszcząc brwi. Leonardo, który kogoś zabił. To... Nie brzmiało dobrze. To znaczy, ten fragment o zabiciu kogoś, nie samo imię Leonardo.
Wkrótce później dołączyła do nich Ceolsige z miotłami, a Hestia pożegnała się z Ariel i wzięła od niej dziennik zaginionej divy, uznając że mógł się jeszcze przydać.
– Wiesz... – mruknęła pod nosem, gdy Ceolsige zostawiła informację dla Basila i Millie. – Mam wrażenie, że gdyby była tu z nami Millie ta cała sprawa rozwiązałaby się... Szybciej. – I chyba bardziej wybochowo, ale tego już nie dodała na głos.
***
Na całe szczęście latanie na miotle nie stanowiło dla Hestii żadnego problemu i młodszej czarownicy nawet przeszło przez myśl, że chyba powinna wybrać się na taki lot po okolicy, gdy tylko rozwiążą tę całą sprawę. Może nawet powinna zaprosić na niego Ceolsige? Chociaż... Kobieta zapewnie uznałaby to za głupotę i odmówiłaby, więc może nie było sensu się tak przy niej błaźnić.
– Ona pokłóciła się z dyrektorem – powiedziała w odpowiedzi na przemyślenia czarownicy. – Po czym zwolnili ją z powodu niedysponowania. Wszyscy myśleli, że to... Fochy, ale najwyraźniej nie. Myślisz, że właśnie o to poszło? Ten medalion? – Zamyśliła się na chwilę. – No chyba że to był ten dyrektor, któremu da- Który dawał jej wiecznie główne role i zrobił się zazdrosny. Czym właściwie może być to serce Ligeji? I też... Może Leonardo był mugolem? Bo nie rozumiem też czemu komuś zależałoby na jakimś połączeniu dusz, gdyby nie było żadnych przeszkód, aby być z tą osobą tak... Normalnie. – Zmarszczyła brwi, a ponura myśl która przeszła przez jej głowę, sprawiła że oczy dziewczyny pociemniały na chwilę. – Hej... Ceolsige... A co jeśli masz rację i ten Leonardo nie żyje? Nie że zmarł teraz, ale że nie żył już wcześniej, a ona i tak się w nim zakochała? I stąd to gadanie o pokonaniu śmierci i morzu czasu? Albo... Albo zabił kogoś bliskiego i teraz chce te osobe odzyskać?
Ugh... Nie lubiła gdy do tajemnic mieszały się duchy. To wszystko zawsze komplikowało.
Zeskoczyła ze swojej miotły i śladem za Ceolsige spróbowała wyczarować niewielki snop światła ze swojej różdzki. Następnie zerknęła ma mapę, rozejrzała się i spróbowała ustalić gdzie są, a gdzie powinny iść.
Rzut na kształtowanie III, aby wytworzyć światło z różdżki
Rzut Z 1d100 - 65
Sukces!
Sukces!
Rzut na percepcję III, aby zorientować się gdzie jesteśmy i gdzie iść
Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!