24.10.2022, 15:39 ✶
Wchodzenie w interakcje z chaosem należało być poniekąd ostrożnym. W niektórych przypadkach przypominał on bowiem płomień. Przyciągał postronnych swym ciepłem i ofertą schronienia, które uniemożliwiało chwilę odpoczynku od doczesnych problemów. Wystarczył jednak jeden niefortunny ruch, aby z przyjaznego płomyka, zmienił się w niekontrolowany byt, wijący się i buchający na prawo i lewo, dopóki nie zaspokoi swojej potrzeby wyrazu.
Młody mężczyzna z rodu Longbottomów nie chciałby zapewne posmakować, jak wyglądałby wybuch emocji skierowany na jego osobę. Tyle dobrego, że na razie starał się zachować pełne zasady dobrego wychowania, wkraczając niejako na chwilę do świata Loretty i pozwolić, aby wskazała mu ścieżkę, która mogła poprowadzić ich oboje do osiągnięcia wspólnego celu. Wybranie odpowiedniego obrazu był jednym z nich, chociaż kryło się za nim kilka innych.
Erikowi zależało na zdobyciu fantu, który pozwoli spełnić zobowiązania związane z pomocą charytatywną, a kobieta, do której zwrócił się o pomoc, miała własne cele, które mogła osiągnąć, poprzez wejście z nim we współpracę. Naprawdę bardzo ładne, pomyślał ponownie, zwracając się ku innemu obrazowi. Dobrze, że nie miał przed sobą teraz aktów, bo prawdopodobnie zacząłby kwestionować, czy w ogóle byłby w stanie je wystawić na licytację. Niektórzy członkowie rodziny zapewne miałoby ku temu obiekcje.
— W takim razie należą się gratulacje z uwagi na otwarcie własnego biznesu na szeroką skalę. Miło widzieć, że prawdziwym pasjonatom udało się przebić w tych czasach — powiedział.
Pokiwał głową. O słynnych twórcach czy historii malarstwa nie mógł powiedzieć wiele, jednak wiedział, że posiadanie własnej galerii to już było coś, bez względu na to, czy wywodziło się z bogatej rodziny. Eksperci pewnie nie przykładali aż tak dużej uwagi do pochodzenia, a bardziej umiejętności czy precyzji zastosowywanych technik.
— Piękny sentyment — skomentował ze szczerym uśmiechem, który błądził w okolicy kącika jego ust. — Dzięki temu ludzie wchodzą w kontakt z daną twórczością bez uprzedzeń, a przy tym zapoznają się ze środkami wyrazu przemyśleń artysty.
Na swój sposób można było to porównać do czytania książki, nie znając jego autora, ponieważ jego nazwisko zostało usunięte z okładki. W ten sposób czytelnik zapoznawał się z rzemiosłem, nie kierując się tym, czy jego owoc powstawał, przykładowo, w rękach osoby z wyższej, niższej lub tej samej klasy społecznej. Zamiast tego był tylko człowiek, sztuka oraz refleksje związane z odbiorem.
— Oczywiście, bardzo chętnie obejrzę — potwierdził, puszczając mimo uszu komentarz odnoszący się do kwestii charytatywnych. W pełni rozumiał, że nie dla każdego miały one aż tak głębokie znaczenie i woleli skupić się na innej problematyce obecnej we współczesnym społeczeństwie.
Przy prezentacji większego pod względem rozmiaru obrazu Erik cofnął się o parę kroków, aby móc go w pełni objąć wzrokiem. Nie był oprawiony, więc starał się nadrobić te braki własną wyobraźnią, starając się dostrzec oczami duszy, jak wyglądałby on zawieszony na ścianie w jakiejś rezydencji, w świetle letniego słońca. Praca zdecydowanie przyciągała wzrok i nie trudno było założyć, że na licytacji zrobiłby nie lada furorę wśród entuzjastów oraz osób, które lubiły mieć tego typu dzieła sztuki w swoim otoczeniu.
— Chcielibyśmy trafić w różne gusta, żeby nikogo nie odstraszać, a jednocześnie zachęcić, jak najwięcej osób do licytacji. — zdradził Erik, podchodząc bliżej pejzażu. Było w nim coś, co mówiło „nie przeproszę za to, jaki jestem, to ty musisz się dostosować do mnie”. Przynajmniej taka była jego percepcja, chociaż interpretacja dzieł sztuki nigdy nie była jego mocną stroną. Zdecydowanie wolał słuchać o przemyśleniach innych względem podobnych prac. — Prawdę mówiąc najchętniej wziąłbym oba.
Wprawdzie umawiał się początkowo z Lorettą na przekazanie mu jednego obrazu, ale był skłonny usiąść do negocjacji, jeśli było to możliwe. Ba, mógłby nawet zapłacić co nieco z własnej kieszeni, aby zaklepać dla licytacji tę drugą pracę. Na samą myśl o konieczności wybrania tylko jednego z nich czuł, że popełniłby błąd.
Młody mężczyzna z rodu Longbottomów nie chciałby zapewne posmakować, jak wyglądałby wybuch emocji skierowany na jego osobę. Tyle dobrego, że na razie starał się zachować pełne zasady dobrego wychowania, wkraczając niejako na chwilę do świata Loretty i pozwolić, aby wskazała mu ścieżkę, która mogła poprowadzić ich oboje do osiągnięcia wspólnego celu. Wybranie odpowiedniego obrazu był jednym z nich, chociaż kryło się za nim kilka innych.
Erikowi zależało na zdobyciu fantu, który pozwoli spełnić zobowiązania związane z pomocą charytatywną, a kobieta, do której zwrócił się o pomoc, miała własne cele, które mogła osiągnąć, poprzez wejście z nim we współpracę. Naprawdę bardzo ładne, pomyślał ponownie, zwracając się ku innemu obrazowi. Dobrze, że nie miał przed sobą teraz aktów, bo prawdopodobnie zacząłby kwestionować, czy w ogóle byłby w stanie je wystawić na licytację. Niektórzy członkowie rodziny zapewne miałoby ku temu obiekcje.
— W takim razie należą się gratulacje z uwagi na otwarcie własnego biznesu na szeroką skalę. Miło widzieć, że prawdziwym pasjonatom udało się przebić w tych czasach — powiedział.
Pokiwał głową. O słynnych twórcach czy historii malarstwa nie mógł powiedzieć wiele, jednak wiedział, że posiadanie własnej galerii to już było coś, bez względu na to, czy wywodziło się z bogatej rodziny. Eksperci pewnie nie przykładali aż tak dużej uwagi do pochodzenia, a bardziej umiejętności czy precyzji zastosowywanych technik.
— Piękny sentyment — skomentował ze szczerym uśmiechem, który błądził w okolicy kącika jego ust. — Dzięki temu ludzie wchodzą w kontakt z daną twórczością bez uprzedzeń, a przy tym zapoznają się ze środkami wyrazu przemyśleń artysty.
Na swój sposób można było to porównać do czytania książki, nie znając jego autora, ponieważ jego nazwisko zostało usunięte z okładki. W ten sposób czytelnik zapoznawał się z rzemiosłem, nie kierując się tym, czy jego owoc powstawał, przykładowo, w rękach osoby z wyższej, niższej lub tej samej klasy społecznej. Zamiast tego był tylko człowiek, sztuka oraz refleksje związane z odbiorem.
— Oczywiście, bardzo chętnie obejrzę — potwierdził, puszczając mimo uszu komentarz odnoszący się do kwestii charytatywnych. W pełni rozumiał, że nie dla każdego miały one aż tak głębokie znaczenie i woleli skupić się na innej problematyce obecnej we współczesnym społeczeństwie.
Przy prezentacji większego pod względem rozmiaru obrazu Erik cofnął się o parę kroków, aby móc go w pełni objąć wzrokiem. Nie był oprawiony, więc starał się nadrobić te braki własną wyobraźnią, starając się dostrzec oczami duszy, jak wyglądałby on zawieszony na ścianie w jakiejś rezydencji, w świetle letniego słońca. Praca zdecydowanie przyciągała wzrok i nie trudno było założyć, że na licytacji zrobiłby nie lada furorę wśród entuzjastów oraz osób, które lubiły mieć tego typu dzieła sztuki w swoim otoczeniu.
— Chcielibyśmy trafić w różne gusta, żeby nikogo nie odstraszać, a jednocześnie zachęcić, jak najwięcej osób do licytacji. — zdradził Erik, podchodząc bliżej pejzażu. Było w nim coś, co mówiło „nie przeproszę za to, jaki jestem, to ty musisz się dostosować do mnie”. Przynajmniej taka była jego percepcja, chociaż interpretacja dzieł sztuki nigdy nie była jego mocną stroną. Zdecydowanie wolał słuchać o przemyśleniach innych względem podobnych prac. — Prawdę mówiąc najchętniej wziąłbym oba.
Wprawdzie umawiał się początkowo z Lorettą na przekazanie mu jednego obrazu, ale był skłonny usiąść do negocjacji, jeśli było to możliwe. Ba, mógłby nawet zapłacić co nieco z własnej kieszeni, aby zaklepać dla licytacji tę drugą pracę. Na samą myśl o konieczności wybrania tylko jednego z nich czuł, że popełniłby błąd.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞