Nie mogli ominąć wizyty w Wiwernie, skoro już znaleźli się na Nokturnie. Ostatni raz byli tutaj tamtej pamiętnej nocy... uśmiechnęła się sama do siebie, gdy przekroczyła próg. Przed oczami pojawił się jej obraz, kiedy ostatnio przez nie przechodzili. No, kiedy wyprowadziła stąd Benjy'ego w całkiem cywilizowany sposób, jak na to miejsce.
Nie czuła się tutaj jak u siebie, ale też widać było, że nie jest jej jakoś nieswojo. Bywała w tym miejscu, wiedziała, czego można się po nim spodziewać. Szła za swoim mężem, ignorowała ludzi, których mijali, nie obchodziło jej czego tu szukali i po co się tutaj znaleźli, w końcu był to Nokturn, jedno nieodpowiednio rzucone spojrzenie mogło zacząć niezbyt przyjemną wymianę zdań, która mogła zakończyć się różnie.
Benjy zmierzał w kąt sali, niespecjalnie ją to zdziwiło - znała już jego przyzwyczajenia. Wiedziała, że lubił kontrolować otoczenie, a w takim miejscu było to najłatwiejsze. Mógł obserwować salę, wiedział kto pojawiał się w drzwiach, kto wychodził. Uważała to za dobry wybór, nie lubiła rzucać się w oczy, a dużo łatwiej było wtopić się w tło siedząc z boku.
Usiadła na krześle na przeciwko niego, najpierw jednak dokładnie je obejrzała - kto wie, kto siedział na nim wcześniej i czy przypadkiem nie pozostawił po sobie jakiegoś śladu. Gdy to skontrolowała w końcu na nim usiadła.
- Bardzo romantycznie, dawno nas tutaj nie było. - Dzisiejszy spacer spowodował, że odwiedzili naprawdę dużo miejsc, nie zakładała tego, że będzie to taki intensywnie spędzony czas, ale chyba nie było w tym niczego złego. Benjy nie narzekał na swój stan zdrowia - nie, żeby liczyła na to, że tak będzie, ale i jej obserwacja nie sugerowała, aby przedobrzył. Krótka przerwa w Wiwernie powinna im jednak dobrze zrobić. Pod nogami miała papierową torbę ze swoimi zakupami, nie do końca była z nich zadowolona, pól godziny okazało się być bowiem naprawdę małą ilością czasu na znalezienie czegoś wyjątkowego.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control