Prue w towarzystwie Benjy'ego mogła być mniej ostrożna niż zazwyczaj, nie musiała wiecznie czuwać, pilnować otoczenia. Jasne, to był Noktur zagrożenie mogło czaić się w każdym kącie, normalnie miała takie podejście, ale przy nim czuła się dużo pewniej, bezpiecznie, wiedziała, że nie pozwoli na to, aby stała jej się krzywda. No i mało kto chciałby z nim zadzierać chociażby przez wzgląd na jego aparycję. Gdy pojawiała się tutaj sama, bywało różnie, zdarzało jej się słyszeć pytanie Czy przypadkiem się nie zgubiła. Kiedy był obok nie musiała się tym martwić.
Wiwern wyglądał jak zawsze, nic się w nim nie zmieniło i pewnie nie miało zmienić przez najbliższe lata. To miejsce może nie było szczególnie wyszukane, ale można było w nim zaznać spokoju, jeśli tego właśnie się szukało. Zwłaszcza zajmując stolik z boku, z dala od wszystkich. Tego w tej chwili potrzebowali. Oczywiście, że musiała dokładnie obejrzeć krzesło, niektóre rzeczy się nie zmieniały - Prue lubiła wiedzieć, czy przypadkiem się do czegoś nie przyklei, przywiązywała wagę do szczegółów, była bardzo ostrożna jeśli chodzi o takie rzeczy. Zresztą w tym miejscu każdy powinien być ostrożny, naprawdę nigdy nie wiadomo, kto mógł siedzieć tutaj przed nią.
- Tak, masz gest, a jakże. - Poprawiła się odrobinę na krześle, siedziała wyprostowana, być może nie miała szansy widzieć tego, co działo się za nią, jednak nasłuchiwała, chociaż przecież nie musiała, bo Benjy widział wszystko. - Nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego towarzystwa, fakt, aczkolwiek wolałabym, żeby jednak obeszło się bez muzyki. - Spodziewała się, że za muzykę mogliby uznać śpiewy nie do końca trzeźwych klientów, na nie jednak było jeszcze zbyt wcześnie, przynajmniej miała taką nadzieję.
- Tak, taki miałam plan, tym spróbuję Cię przebić. - Starała się brzmieć pewnie, bo oczywiście, że potraktowała to wyzwanie bardzo poważnie, tylko naprawdę obawiała się, że tym razem poległa. Nie była mistrzynią spontaniczności, raczej bardzo dokładnie analizowała kupno jakichkolwiek prezentów, a dzisiaj działo się to bardzo szybko - nie była w swoim żywiole i to mogło spowodować jej niepowodzenie. Nie zamierzała jednak łatwo odpuszczać, nigdy tego nie robiła, zwłaszcza kiedy chodziło o drobną rywalizację z jej mężem. W tym przypadku zawsze starała się wypaść jak najlepiej, zostało w niej to z przeszłości, kiedy konkurowali ze sobą praktycznie na każdej płaszczyźnie. Póki co jednak jeszcze nie sięgnęła po swoją torbę, wypadałoby najpierw coś zamówić, żeby przypadkiem nie pozbyto się ich z tego przybytku - nie, żeby się tego spodziewała, raczej mało kto miałby ochotę do nich podejść. - Będziemy to rozpakowywać na trzeźwo? - Wolałaby tego nie robić, szklaneczka alkoholu na pewno ułatwiłaby podzielenie się tymi niesamowitymi zdobyczami.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control