12.04.2026, 10:09 ✶
Nie sądziła, żeby był zaskoczony, bo pewne rzeczy wiedział, a sama w szklarni Lestrangów powiedziała, że chyba o pewnych rzeczach powinni pogadać… tylko tamto miejsce, gdzie nie mogli być całkiem pewni, czy ktoś nie siedzi za jakimś krzakiem, wydawało się jej marnym. A potem skończyła z Victorią gdzieś w Szkocji, później rozmawiały w Lindisfarne, i zaraz później sprawę zepchnęły nieco na bok bójka z Nottem oraz klątwa, a dziś to korytarze Ministerstwa też się totalnie nie nadawały.
I ten moment z kolei był jednocześnie dobry, i zły. Dobry, bo byli tu sami tylko z wiatrem, bardzo daleko od wszystkich znanych sobie ludzi. Zły, bo sama myśl o tradycji Dnia Szeptów wypełniała tę pustkę wokół nich myślami, od których zwykle wolało się uciec, by łatwiej było żyć swoim życiem. Wspomnieniami i jakimś poczuciem straty. A jednocześnie wiedziała, że może się wstrzymać chwilę, dając mu ten moment skupienia na tym, czego na co dzień unikał, to powinna powiedzieć co i jak dziś, inaczej nie zrobi tego nigdy. A o ile nie byłoby fair proszenie innych, żeby ot powierzyli mu swoje życie, to na pewno nie było też fair nie powiedzieć wprost tego, co zostawało dotąd niewypowiedziane.
Nie czuła obecności wuja. Nie czuła obecności nikogo z tych, których straciła. I nie była pewna, czy to dobrze, czy wręcz przeciwnie.
– Nic specjalnego, zresztą pewnie bym nawet nie zauważyła, że coś na mnie leży.
Tak naprawdę pytań wprost spodziewałaby się co najwyżej od Heather i Victorii, ewentualnie od matki, ale jakby przynajmniej przy tych dwóch pierwszych do tej pory stosowała uniki głównie dlatego, że nie bardzo wiedziała, co im odpowiedzieć.
– Rozmawiałam tylko z Victorią, a ona i tak dorwała mnie już wcześniej. Wzięła to zaplecze trochę do siebie.
Dobra, kostkoXD
1 – Atre coś słyszy
2 – Bren coś słyszy
3 – jakieś dziwne wołanie słyszą oboje gdzieś przy klifach idealna okazja, żeby się spierdolić
I ten moment z kolei był jednocześnie dobry, i zły. Dobry, bo byli tu sami tylko z wiatrem, bardzo daleko od wszystkich znanych sobie ludzi. Zły, bo sama myśl o tradycji Dnia Szeptów wypełniała tę pustkę wokół nich myślami, od których zwykle wolało się uciec, by łatwiej było żyć swoim życiem. Wspomnieniami i jakimś poczuciem straty. A jednocześnie wiedziała, że może się wstrzymać chwilę, dając mu ten moment skupienia na tym, czego na co dzień unikał, to powinna powiedzieć co i jak dziś, inaczej nie zrobi tego nigdy. A o ile nie byłoby fair proszenie innych, żeby ot powierzyli mu swoje życie, to na pewno nie było też fair nie powiedzieć wprost tego, co zostawało dotąd niewypowiedziane.
Nie czuła obecności wuja. Nie czuła obecności nikogo z tych, których straciła. I nie była pewna, czy to dobrze, czy wręcz przeciwnie.
– Nic specjalnego, zresztą pewnie bym nawet nie zauważyła, że coś na mnie leży.
Tak naprawdę pytań wprost spodziewałaby się co najwyżej od Heather i Victorii, ewentualnie od matki, ale jakby przynajmniej przy tych dwóch pierwszych do tej pory stosowała uniki głównie dlatego, że nie bardzo wiedziała, co im odpowiedzieć.
– Rozmawiałam tylko z Victorią, a ona i tak dorwała mnie już wcześniej. Wzięła to zaplecze trochę do siebie.
Dobra, kostkoXD
1 – Atre coś słyszy
2 – Bren coś słyszy
3 – jakieś dziwne wołanie słyszą oboje gdzieś przy klifach idealna okazja, żeby się spierdolić
Rzut 1d3 - 1
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.