12.04.2026, 22:11 ✶
Sentymenty, westchnęłaby Charlotte z rozczarowaniem i hipokryzją, bo pewnie gdyby przypadłość dotyczyła jej dzieci albo przybranych braci, to oczywiście nagle uznałaby, że ghule nie są aż takie złe i nie lubić należy jedynie wampirów, i że żadnych inwazyjnych badań nie będzie (ale podkradłaby im włosy, paznokcie i zadawała mnóstwo pytań).
– Będę niezmiernie wdzięczna. Jeśli cię to interesuje, mam bardzo rzadką pozycję dotyczącą wampirów, konkretnie „Druga śmierć: studium wampirzych słabości” – stwierdziła Charlotte, która snobem była, ale jak chciała, umiała udawać, że nim nie jest i lubiła uchodzić za miłą współpracowniczkę. Księgę już przestudiowała. Przyszła, o ironio, niedługo po Spalonej, zamówiona spora wcześniej, gdy Charlotte zakładała, że wampir może próbować zabić jej dzieci i była tym faktem mocno zirytowana. Książka przyszła do niej aż ze Stanów, więc w Anglii ciężko byłoby o kopię… – W takim wypadku w tej chwili skłaniałabym się ku tezie o animacji ciała… ewentualnie o animacji żywego, ale umierającego, co byłoby bardzo nieprzyjemną czarną magią – powiedziała, choć w istocie ta część o nieprzyjemnej mało ją obchodziła: Kelly bardziej myślała sobie, że to fascynujące! Ale o pewnych rzeczach po prostu nie mówiło się głośno.
Potem milczała. Wysłuchiwała każdego słowa kobiety, przypatrując się z nieudawanym zaintrygowaniem i starając ustawić tak, aby widzieć jak najwięcej z prezentowanych jej rzeczy, ale nie odzywała się, nie chcąc przypadkiem rozproszyć Odile podczas całej procedury. Odruchowo wyciągnęła nawet różdżkę, chcąc w pierwszej chwili rozproszyć magię, ale powstrzymała się: pechowo, Charlotte nie była jakoś specjalnie wyedukowana w sprawie sekcji (ale tak się jej podobało, że musiała tę wiedzę podnieść!!!), i nie była pewna, czy nie zaszkodzi. Poczekała więc, aż Fawley skończy ratować, co się uratować zdoła, a potem zacmokała.
– To było niespodziewane, ale też daje nam trochę informacji. Sama procedura zaiste fascynująca – oświadczyła. – Czy mam spróbować teraz z duchem, czy czekają nas jeszcze jakieś analizy tutaj albo możesz postawić nowe tezy?
– Będę niezmiernie wdzięczna. Jeśli cię to interesuje, mam bardzo rzadką pozycję dotyczącą wampirów, konkretnie „Druga śmierć: studium wampirzych słabości” – stwierdziła Charlotte, która snobem była, ale jak chciała, umiała udawać, że nim nie jest i lubiła uchodzić za miłą współpracowniczkę. Księgę już przestudiowała. Przyszła, o ironio, niedługo po Spalonej, zamówiona spora wcześniej, gdy Charlotte zakładała, że wampir może próbować zabić jej dzieci i była tym faktem mocno zirytowana. Książka przyszła do niej aż ze Stanów, więc w Anglii ciężko byłoby o kopię… – W takim wypadku w tej chwili skłaniałabym się ku tezie o animacji ciała… ewentualnie o animacji żywego, ale umierającego, co byłoby bardzo nieprzyjemną czarną magią – powiedziała, choć w istocie ta część o nieprzyjemnej mało ją obchodziła: Kelly bardziej myślała sobie, że to fascynujące! Ale o pewnych rzeczach po prostu nie mówiło się głośno.
Potem milczała. Wysłuchiwała każdego słowa kobiety, przypatrując się z nieudawanym zaintrygowaniem i starając ustawić tak, aby widzieć jak najwięcej z prezentowanych jej rzeczy, ale nie odzywała się, nie chcąc przypadkiem rozproszyć Odile podczas całej procedury. Odruchowo wyciągnęła nawet różdżkę, chcąc w pierwszej chwili rozproszyć magię, ale powstrzymała się: pechowo, Charlotte nie była jakoś specjalnie wyedukowana w sprawie sekcji (ale tak się jej podobało, że musiała tę wiedzę podnieść!!!), i nie była pewna, czy nie zaszkodzi. Poczekała więc, aż Fawley skończy ratować, co się uratować zdoła, a potem zacmokała.
– To było niespodziewane, ale też daje nam trochę informacji. Sama procedura zaiste fascynująca – oświadczyła. – Czy mam spróbować teraz z duchem, czy czekają nas jeszcze jakieś analizy tutaj albo możesz postawić nowe tezy?