14.03.2023, 01:04 ✶
Opowieść
- A wiesz co szczurze lądowy - zaczął jeden z duchów, kompletnie ignorując twoje słowa sprzeciwu - opowiem ci historię. Siadaj wygodnie. Wszystko rozpoczęło się burzliwej nocy, roku pańskiego… to jest… eh… Kiedy żeśmy jeszcze na statkach pływali, a to było w przeszłości tak dalekiej, jak panu Johnsonowi jest daleko do myślenia-
- EJ.
- Dobrze mu powiedziałeś, sir.
- To my żeśmy wypływali na wody dalekie i nieznane, do krain, co ich jeszcze wtedy nie było na żadnej z magicznych map. Tak poznałem moją żonę-
- Nie jestem pewien, czy wypada opowiadać historię o waszym poznaniu, sir.
- Ale to jest bardzo dobra historia.
- Ostatnia pani, która ją usłyszała, wybiegła z wozu cała czerwona…
- Niech będzie… No w każdym razie, ta historia, co ją teraz plotę, to jest historia naszej śmierci, o tym, jak się żeśmy rozbili o skały, ale zanim się rozbiliśmy o te skały, to płynęliśmy statkiem i-
- Nie uważasz, że to dosyć oczywiste?
- Zamknij tę mordę i mi nie przerywaj bo-
- No co mi kurrrwa zrobisz?
- Zamknij się po prostu albo każę całą naszą trójkę wyegzorcyzmować.
Nastał dłuższy moment ciszy.
- Kontynuuj, sir.
- Ah, no tak… Gdzie ja się. To jest. Uh. Ah no tak, płynęliśmy na tym statku i to nie było tak, powiadam ci szczurze lądowy, to nie było tak, żeśmy aż tak nie umieli sterować łajbą, coby się rozbić w takim miejscu. Pływaliśmy w warunkach gorszych, na wodach, które wciągnęły w swą toń wielu śmiałków, ale to, co my żeśmy tam zobaczyli, to przechodziło ludzkie pojęcie.
Duchy wspólnie opowiedziały wam historię o tym, jak to na tym statku widzieli, jak to oni opisali, „rzeczy niestworzone”. Twierdzili, że wody, na których pływali, były przeklęte i wywoływały w nich omamy. Widzieli swoje martwe już żony, ale nie stanowiły one niematerialnych bytów tak jak oni teraz, lecz posiadały fizyczną formę. Widzieli dzieci bawiące się w kajutach, chociaż żadne dzieci z nimi nie pływały. Widzieli wyspy oddalone od statku tak blisko, że mogliby sięgnąć po nie ręką. Podali ci nawet przybliżone współrzędne, na których się wtedy znajdowali. Daleko. Trzeba by posiadać jakiś większy statek…
- I myśmy myśleli, że tkwimy w czyśćcu, po prostu. Że to jest jakiś etap. Ale powiadam ci, byliśmy żywi. I pamiętam, jak umieram, jak tonę w tej zimnej wodzie…
- Został tam nasz największy łup.
- Bardzo tęsknię za tym złotem.
- Ja tęsknię za czuciem czegokolwiek.
- No… zanudziliśmy cię, co? Żywi nie lubią chyba słuchać takich historii…