13.04.2026, 18:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2026, 18:55 przez Brenna Longbottom.)
Mógł być bardziej wyczulony niż Brenna na pewno rzeczy, choćby dlatego, że odwiedził Limbo. Albo po prostu bardziej otwarty. Może zrobiła się w pewnym sensie zbyt zmęczona, aby potrafiła naprawdę słuchać. Lub Florence pozostawiła mu słowa niewypowiedziane, i chciałaby aby go dosięgły, gdy ci, o których mimowolnie myślała Brenna stojąc na klifach walijskiego wybrzeża, nie wątpili, że ona wie – lub mieli innych, którym woleliby szepnąć parę słów, które poniesie między światami wiatr.
Już nawet powiedzenie tego "nie dziwi mnie to" stanowiło pewnego rodzaju ustępstwo z jego strony. Atreus łatwo unosił się złością i nie przebierał w słowach, za to niechętnie jakiekolwiek problemy omawiał albo przepraszał. Brenna przyjmowała to spokojnie, trochę bo taki już miała charakter, że mało co brała do siebie, trochę, bo kiedy to faktycznie się liczyło, albo się przełamywał, albo przynajmniej doskonale udawał, że to robi, tak że nigdy nie wyszło to poza jej granice.
Milczała po prostu, a gdy się odezwał znowu, przeniosła spojrzenie z morza ku niemu.
– Hm? Nic nie mówiłam – stwierdziła, jakoś cicho, niepewna, czy Atreus coś usłyszał, czy tylko się mu zdawało lub bardzo chciał usłyszeć. Na moment zacisnęła palce mocniej, i wręcz wstrzymała oddech, jakby próbując coś wychwycić w tym szumie fal i wiatru… i…
Czy usłyszała dalekie wołanie czy to tylko jej wyobraźnia?
Uniosła wolną dłoń i potarła policzek i ucho, ale po chwili znów zdało się jej, że słyszy jakiś dźwięk, choć pewnie zupełnie inny niż to, co moment temu słyszał Atreus. Obróciła głowę na prawo, skąd jak wydawało się jej docierało coś do jej uszu.
– Ale teraz… zdaje mi się że coś stamtąd słychać… – przyznała, jakoś odruchowo robiąc krok w takim kierunku. Tyle że teraz… teraz znowu słyszała tylko wiatr. – Ale pewnie mi się wydawało i to tylko wiatr.
Już nawet powiedzenie tego "nie dziwi mnie to" stanowiło pewnego rodzaju ustępstwo z jego strony. Atreus łatwo unosił się złością i nie przebierał w słowach, za to niechętnie jakiekolwiek problemy omawiał albo przepraszał. Brenna przyjmowała to spokojnie, trochę bo taki już miała charakter, że mało co brała do siebie, trochę, bo kiedy to faktycznie się liczyło, albo się przełamywał, albo przynajmniej doskonale udawał, że to robi, tak że nigdy nie wyszło to poza jej granice.
Milczała po prostu, a gdy się odezwał znowu, przeniosła spojrzenie z morza ku niemu.
– Hm? Nic nie mówiłam – stwierdziła, jakoś cicho, niepewna, czy Atreus coś usłyszał, czy tylko się mu zdawało lub bardzo chciał usłyszeć. Na moment zacisnęła palce mocniej, i wręcz wstrzymała oddech, jakby próbując coś wychwycić w tym szumie fal i wiatru… i…
Czy usłyszała dalekie wołanie czy to tylko jej wyobraźnia?
Uniosła wolną dłoń i potarła policzek i ucho, ale po chwili znów zdało się jej, że słyszy jakiś dźwięk, choć pewnie zupełnie inny niż to, co moment temu słyszał Atreus. Obróciła głowę na prawo, skąd jak wydawało się jej docierało coś do jej uszu.
– Ale teraz… zdaje mi się że coś stamtąd słychać… – przyznała, jakoś odruchowo robiąc krok w takim kierunku. Tyle że teraz… teraz znowu słyszała tylko wiatr. – Ale pewnie mi się wydawało i to tylko wiatr.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.