Pokiwał głową, bo przynajmniej tyle, że faktycznie coś z tym zrobiła, a nie próbowała samodzielnie się sińców jakoś pozbyć. W sumie ciekawe czy w ogóle była do tego zdolna, jeśli chodziło o zmianę twarzy, ale chyba nie było co teraz się nad tym nadmiernie rozwodzić. Tym bardziej że myśli ciągnęły gdzieś w bok, co dziwnych dźwięków, które czasem wpadały w ucho. Coś dało się podchwycić, ale kiedy się na tym koncentrował, to miał wrażenie że zaraz przycichało jakby drocząc się nieznośnie. W końcu rozbrzmiało coś na kształt wołania i obydwoje ruszyli w tamtym kierunku. Krok, parę kolejnych, podczas których oddalili się nieco od domku, tylko po to by znowu w pewnym momencie otoczyła ich cisza.
Pamiętasz? Pamiętał. Nie zamierzał pytać sam, ale skoro chciała mu powiedzieć teraz, to nie zamierzał oponować. Szkoda tylko, że nie zdążyła.
Ziemia zadrżała i rozstąpiła się. No dobrze, było to pewnie dość przerysowane porównanie, ale grunt zarwał się pod ich nogami i oboje poddali się grawitacji. Polecieli w dół, tocząc się po kamieniach, gdzie każdy boleśnie wrzynał się w ciało. Wreszcie znaleźli się na dole i lądowanie wycisnęło Atreusowi powietrze z płuc, gdy jakiś głaz wbił mu się boleśnie w plecy. Zdecydowanie miał mniej szczęścia niż Brenna, która i tak dość się poobijała. On jednak, oprócz siniaków czy drobnych skaleczeń, rozciął sobie jeszcze nogę - oczywiście, że znowu ją a nie cokolwiek innego - ale jeszcze nie do końca był tego świadomy. Kręciło mu się w głowie, wszystko bolało, ale kiedy otworzył oczy to niebo było w dokładnie tym samym miejscu.
- Żyjesz? - stęknął ciężko, głosem pełnym bólu. Spróbował się poruszyć, ale ciało zaprotestowało.