14.04.2026, 13:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2026, 13:00 przez Brenna Longbottom.)
Brenna mogłaby pewnie siniaki jako tako ukryć, ale nie wyleczyć: zmieniłyby może kolor, nie oznaczałoby to jednak naprawy uszkodzonej skóry ani opuchlizny. Nie chciało się jej w to bawić, skoro można było po prostu posmarować twarz maścią i przy okazji przestawało boleć. Może miewała skłonności do bagatelizowania swoich obrażeń, ale to nie tak, że unikała uzdrowicieli i leczenia jak morowej zarazy, a w tym wypadku oberwała całkiem mocno.
Może mieli pecha albo szczęście, zważywszy na to, że znaleźli w sumie to, czego tu szukali. Coś podejrzanego. Może zaprowadziły ich tu szepty ofiar Blounta, może zwykły przypadek. A może świat dawał Brennie jakieś znaki, że powinna się zamknąć, bo upadek wyrwał jej dech z płuc.
– Żyję – wykrztusiła, chociaż gdy spróbowała usiąść, zakręciło się jej w głowie, a w uszach zaświszczało. Znów zdawało się jej, że coś słyszy, że ktoś ją woła, i nie wiedziała, czy to rezultat walnięcia się w skroń, gdzie teraz powstawał nowy siniak, czy tylko wiatr tak zawodzi, czy może jednak niesie ze sobą głosy, w których naprawdę słyszy swoje imię.
Pewnie po prostu szumiało jej w głowie po uderzeniu. Przynajmniej tyle, że kości zdawały się całe i choć na pewno nabiła sobie siniaki na żebrach, nie bolały aż tak, by wskazywać na pęknięcia...
Gdy zamrugała kilka razy i odzyskała ostrość widzenia, rozejrzała się za Atreusem i przy okazji dostrzegła, że dało się tu zejść i bez staczania, i że chyba są przy jakiejś skrytej czarami niedużej pieczarze – pewnie jakiejś kryjówce Blounta – na razie jednak widząc krew na ubraniach aurora przesunęła się po piasku bliżej niego, ignorując resztę.
– Ty też żyjesz, ale chyba ledwo. Nie wstawaj. Możesz ruszać tą nogą? - spytała, mając wielką nadzieję, że nie uszkodził kręgosłupa ani niczego w środku, bo rana nogi to jeszcze jakoś ogarną i go stąd przetransportują, ale poważniejsze obrażenia… Uzdrowiciele pewnie by to poskładali, ale pechowo nie była medykiem. A Atreus jeszcze lubił takich unikać: Brenna podejrzewała, że nawet nie dał się nikomu obejrzeć z tym całym kaszlem po Spalonej.
Pochyliła się ku niemu, chcąc sprawdzić, czy nie rozbił sobie głowy i upewnić, że przypadkiem nie spróbuje od razu wstawać.
Może mieli pecha albo szczęście, zważywszy na to, że znaleźli w sumie to, czego tu szukali. Coś podejrzanego. Może zaprowadziły ich tu szepty ofiar Blounta, może zwykły przypadek. A może świat dawał Brennie jakieś znaki, że powinna się zamknąć, bo upadek wyrwał jej dech z płuc.
– Żyję – wykrztusiła, chociaż gdy spróbowała usiąść, zakręciło się jej w głowie, a w uszach zaświszczało. Znów zdawało się jej, że coś słyszy, że ktoś ją woła, i nie wiedziała, czy to rezultat walnięcia się w skroń, gdzie teraz powstawał nowy siniak, czy tylko wiatr tak zawodzi, czy może jednak niesie ze sobą głosy, w których naprawdę słyszy swoje imię.
Pewnie po prostu szumiało jej w głowie po uderzeniu. Przynajmniej tyle, że kości zdawały się całe i choć na pewno nabiła sobie siniaki na żebrach, nie bolały aż tak, by wskazywać na pęknięcia...
Gdy zamrugała kilka razy i odzyskała ostrość widzenia, rozejrzała się za Atreusem i przy okazji dostrzegła, że dało się tu zejść i bez staczania, i że chyba są przy jakiejś skrytej czarami niedużej pieczarze – pewnie jakiejś kryjówce Blounta – na razie jednak widząc krew na ubraniach aurora przesunęła się po piasku bliżej niego, ignorując resztę.
– Ty też żyjesz, ale chyba ledwo. Nie wstawaj. Możesz ruszać tą nogą? - spytała, mając wielką nadzieję, że nie uszkodził kręgosłupa ani niczego w środku, bo rana nogi to jeszcze jakoś ogarną i go stąd przetransportują, ale poważniejsze obrażenia… Uzdrowiciele pewnie by to poskładali, ale pechowo nie była medykiem. A Atreus jeszcze lubił takich unikać: Brenna podejrzewała, że nawet nie dał się nikomu obejrzeć z tym całym kaszlem po Spalonej.
Pochyliła się ku niemu, chcąc sprawdzić, czy nie rozbił sobie głowy i upewnić, że przypadkiem nie spróbuje od razu wstawać.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.