Była nieco rozproszona, chociaż pewnie by tego nie przyznała. Głosy dochodziły do niej z różnych stron, do tego alkohol powodował lekki szum w głowie, to nie tak, że świat zaczynał jej się już rozmywać, jednak traciła przed ognistą krążącą we krwi swoją zwyczajową precyzję. Musiała znowu zrobić się czujniejsza, bo wiedziała, że w tym towarzystwie ułamek sekundy mógł wystarczyć na uzyskanie bardzo znaczącej przewagi, a na to jeszcze nie chciała pozwolić.
Wpatrywała się w męża bardzo uważnie, przeczuwała, że coś knuje, nigdy nie grał czysto, akurat tego była pewna, na pewno miał jakiś sprytny plan w zanadrzu, tak właściwie to nawet nie plan, on nie planował, ale nie byłby sobą, gdyby jakiś pomysł nie pojawił się w jego głowie. Nie zamierzała pozwolić wyprowadzić się w pole, to jeszcze nie był ten poziom upojenia alkoholowego.
- Tak Ty, widzisz tu kogoś innego? - Pokręciła jeszcze głową, i sama rozejrzała się wokół nich, żeby mieć pewność, iż faktycznie byli tu tylko we dwójkę, niby wiedziała, że tak jest, ale czasem warto zweryfikować to, co się mówi.
Nie umknął jej ruch pod stołem, najpierw usłyszała ten dźwięk, później dostrzegła jego długie nogi i jej papierową torbę, nie dała jednak po sobie poznać, że widzi co robi. Oczywiście, że oszukiwał, bajerował ją i próbował przy tym przywłaszczyć sobie te rzeczy, znaczy i tak miały należeć do niego, jednak w swoim czasie, to jeszcze nie był odpowiedni moment, zamierzała jak najdłużej przeciągać sytuację.
Widziała co robił, nadal odwracał jej uwagę, nachylił się w jej kierunku, tym razem ona jednak nie zrobiła tego samego, siedziała jak wcześniej, bo jeśli zamierzała zareagować pod stołem... nie mogła tego zrobić, jej kończyny były na to zbyt krótkie.
[a]Nie przestawała się jednak w niego wpatrywać, nie odwracała wzroku, zależało jej na tym, żeby nie wiedział, że ona wie, to mogło pozwolić jej jakoś pokrzyżować mu plany. - Tak myślisz? - Zaczęła mówić, spokojnym tonem. - Zapominasz o tym, że mam plan na większość ewentualności, zawsze staram się być krok przed tym, co może się wydarzyć. - Dodała z uśmiechem, to był idealny moment na to, aby nieco wysunąć nogę. Musiała to zrobić szybko i zgrabnie... miała jedną szansę na milion, ale nieszczególnie ją to odrzucało. Ruszyła prawą nogą, starała się nie dać po sobie poznać, że wykonała ten ruch, ale miała trochę zbyt krótkie ciało, jak na to, żeby zrobić to praktycznie niezauważalnie. Trudno, postanowiła zaryzykować - to wcale nie było dla niej takie oczywiste, ale przecież przy nim mogła sobie pozwolić na taką próbę, był jej mężem, a nie kimś obcym.Sukces!
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control