Nie uważał żeby był z nim przesadnie źle - o, najwidoczniej wcale nie oceniała go aż tak dobrze, jak jej się wydawało. Potrzebował tylko chwili. Malutkiej i krótkiej, ale wciąż jednak by wrócić do normalnego stanu. A może zwyczajnie po tej Spalonej Nocy zmiękł, złagodniał i nie chciało mu się aż tak walczyć ze wszystkim cały czas.
- Nie trzeba - powiedział, wracając na właściwe dla siebie tory, no bo uzdrowiciel to była trochę przesada. - Wystarczy wyczarować bandaż i to okręcić i będzie dobrze - bo to było tylko jakieś niewielkie rozcięcie. Krwawiło, no trudno, ale dosłownie przed chwilą powiedział, że bywało gorzej. Przeżył wycieczkę do limbo to i wszystko przeżyje.
Dłużej też już leżeć nie zamierzał, bo z każdą chwilą czuł się faktycznie lepiej i pewniej. Głowa nie wirowała, mógł nabrać normalnie powietrza do płuc, no i tylko ta noga... Trudno. Wyciągnął różdżkę i wyczarował bandaż, żeby zrobić tak jak powiedział i obwiązać sobie ranę.