Wczoraj, 22:43 ✶
Od kiedy tylko Odile opanowała wrodzoną umiejętność zmiany wyglądu, wykorzystywała ją do ułatwiania sobie życia. A dla kobiety o nietypowych jak na Anglię rysach, "ułatwianie" oznaczało czasami maskowanie swojej tożsamości. Parę naciągnięć skóry tu i ówdzie, zmiana koloru oczu czy rozjaśnienie włosów nie wymagało od niej wielkiego wysiłku, a była to skuteczna ochrona przed nieprzyjemnymi komentarzami ze strony nieznajomych. Oczywiście, nie wszędzie mogła zastosować tę taktykę; w pracy musiała znosić ewentualne nieprzychylne spojrzenia, związane także z jej statusem krwi. W ciągu swoich ponad trzydziestu lat życia Fawley doszła jednak do wniosku, że o ile ktoś nie stanowi dla niej bezpośredniego zagrożenia, to mógł pocałować ją w dupę. Niech uprzedzeni pracownicy Departamentu Tajemnic myślą co chcą, i tak musieli tolerować jej obecność z zamkniętymi ustami. Niemniej istniały sytuacje, w których troska o bezpieczeństwo brała górę, więc najlepiej było przybrać tożsamość białego mężczyzny. Odile specjalnie nosiła garnitury o luźnych krojach, by strój nie kolidował z jej twarzą po zmianie (dzięki mugolom za spopularyzowanie w ostatnich latach neutralnych płciowo ubrania). Najwyraźniej jednak przejmując się ochroną samej siebie zapomniała, że ta maska również może wywoływać strach u innych, tak jak teraz u Astorii. Fawley zorientowała się dopiero w momencie, kiedy postawa kustoszki trochę się rozluźniła na widok jej prawdziwej twarzy.
– Przepraszam, nie chciałam pani wystraszyć. – głos Odile nigdy przesadnie nie wyrażał emocji, lecz z jej tonu dało się wyczytać skruchę. – Zauważyłam jednak pewną... pomyłkę w moim ostatnim zamówieniu. Uznałam więc, że najlepiej będzie od razu panią poinformować.
Pytanie Avery nie zdziwiło jej; biorąc pod uwagę status drugiej kobiety, chęć zachowania nielegalnej działalności w tajemnicy była jak najbardziej uzasadniona. Fawley zresztą miała podobne podejście i dlatego zgodziła się na złożenie Przysięgi Wieczystej. Niezależnie od tego, jak przydatne nie byłyby substancje szmuglowane przez Astorię, nie zamierzała ryzykować swojej kariery naukowej.
– Przedstawił nas sobie mój kolega Johnny. Jest on również gwarantem przysięgi. – wyraz twarzy Odile był neutralny, po czym też kustoszka mogła rozpoznać autentyczną tożsamość swojej zblazowanej klientki. – Mogłybyśmy przenieść się w jakieś prywatniejsze miejsce? To dość delikatna sprawa. – powiedziawszy to, zaciągnęła się po raz ostatni papierosem i machnęła różdżką, by zmienić kiep w kupkę kurzu, który opadł na ziemię. Nie zamierzała pozostawiać po sobie śladów.
– Przepraszam, nie chciałam pani wystraszyć. – głos Odile nigdy przesadnie nie wyrażał emocji, lecz z jej tonu dało się wyczytać skruchę. – Zauważyłam jednak pewną... pomyłkę w moim ostatnim zamówieniu. Uznałam więc, że najlepiej będzie od razu panią poinformować.
Pytanie Avery nie zdziwiło jej; biorąc pod uwagę status drugiej kobiety, chęć zachowania nielegalnej działalności w tajemnicy była jak najbardziej uzasadniona. Fawley zresztą miała podobne podejście i dlatego zgodziła się na złożenie Przysięgi Wieczystej. Niezależnie od tego, jak przydatne nie byłyby substancje szmuglowane przez Astorię, nie zamierzała ryzykować swojej kariery naukowej.
– Przedstawił nas sobie mój kolega Johnny. Jest on również gwarantem przysięgi. – wyraz twarzy Odile był neutralny, po czym też kustoszka mogła rozpoznać autentyczną tożsamość swojej zblazowanej klientki. – Mogłybyśmy przenieść się w jakieś prywatniejsze miejsce? To dość delikatna sprawa. – powiedziawszy to, zaciągnęła się po raz ostatni papierosem i machnęła różdżką, by zmienić kiep w kupkę kurzu, który opadł na ziemię. Nie zamierzała pozostawiać po sobie śladów.