14.03.2023, 02:53 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2023, 02:57 przez Patrick Steward.)
Patrick zmarszczył brwi, najwidoczniej zdając sobie sprawę, że myśli jego i Erika pobiegły zupełnie różnym tonem. Choć sporo by ułatwiło, gdyby rozwiązaniem całej sprawy było znalezienie Lordowi Voldemortowi kobiety, z którą mógłby spędzić miło tę noc, zamiast próbować przejąć władzę nad ogniem Beltaine.
- Czas, w którym duchy są blisko żywych – sprostował. – To był żart. Jak twój o bransoletce – wyjaśnił. Niespecjalnie udany, bo jakaś część Stewarda – w akcie desperacji, mogłaby rozważać hipotetyczne opętanie kogoś żywego po swojej śmierci. – Tylko mniej zabawny.
Victoria miała rację, gdy zakładała, że patrol mijał im do tej pory całkiem spokojnie. Gdy uświadomiono go o właściwościach pierścionkach, sekundę, najwyżej dwie, patrzył z zainteresowaniem na własną, skrzącą się złotem rękę. Potem ściągnął go i schował do kieszeni. Westchnął teatralnie. I tu pewnie powiedziałby coś o tym, że najwidoczniej łatwiej oświadczyć się Erikowi, niż hipotetycznej kobiecie, ale wszystko przerwało pojawienie się osobliwego dziwaka, a potem gonitwa za jego atramentowym tworem.
Steward znowu zaklął pod nosem. Zdążył się już przekonać, że trafienie w poruszającego się przeciwnika w tłumie bawiących się czarodziei wcale nie było takie łatwe. Teraz przeciskał się między kolejnymi ludźmi, licząc na to, że uda mu się trafić ten właściwy moment, w którym będzie mógł znowu spróbować spleść zaklęcie.
- Czas, w którym duchy są blisko żywych – sprostował. – To był żart. Jak twój o bransoletce – wyjaśnił. Niespecjalnie udany, bo jakaś część Stewarda – w akcie desperacji, mogłaby rozważać hipotetyczne opętanie kogoś żywego po swojej śmierci. – Tylko mniej zabawny.
Victoria miała rację, gdy zakładała, że patrol mijał im do tej pory całkiem spokojnie. Gdy uświadomiono go o właściwościach pierścionkach, sekundę, najwyżej dwie, patrzył z zainteresowaniem na własną, skrzącą się złotem rękę. Potem ściągnął go i schował do kieszeni. Westchnął teatralnie. I tu pewnie powiedziałby coś o tym, że najwidoczniej łatwiej oświadczyć się Erikowi, niż hipotetycznej kobiecie, ale wszystko przerwało pojawienie się osobliwego dziwaka, a potem gonitwa za jego atramentowym tworem.
Steward znowu zaklął pod nosem. Zdążył się już przekonać, że trafienie w poruszającego się przeciwnika w tłumie bawiących się czarodziei wcale nie było takie łatwe. Teraz przeciskał się między kolejnymi ludźmi, licząc na to, że uda mu się trafić ten właściwy moment, w którym będzie mógł znowu spróbować spleść zaklęcie.
Rzut N 1d100 - 21
Akcja nieudana
- rzut na to, czy Stewardowi uda się unicestwić atramentowego stworaAkcja nieudana
Rzut N 1d100 - 49
Slaby sukces...
Slaby sukces...
- Co to w ogóle było? - wymamrotał. - Wracamy na stanowisko tej rysowniczki? Tego dziwaka trzeba przynajmniej spisać. I wlepić mu jakiś mandat.