4 godzin(y) temu ✶
– Może od razu użyć ręcznika papierowego i taśmy klejącej? – spytała, i gdyby nie to, że mógł oberwać i w głowę, pewnie trzepnęłaby go w czerep. Bandaż za góra trzydzieści minut przecież zniknie, jego noga wyglądała źle, mogło wejść jakieś zakażenie, poza tym na pewno mocno się poobijał, inaczej nie poruszałby się tak na siebie ostrożnie. Mógł mieć złamane żebra albo jakieś obrażenia głowy.
– Słyszałeś kiedyś o zakażeniach? Jak jakieś w tę ranę wejdzie, skończysz w łóżku na tydzień, zamiast spędzić u uzdrowiciela godzinę czy dwie – oświadczyła, palcem dźgając go lekko w ramię. Ogólnie rzecz biorąc ani myślała odpuszczać, ale ostatecznie uznała, że najpierw muszą wyjść z tej dziury i potem mogą kłócić się dalej. A że kiedy podniosła się ostrożnie, w głowie trochę jej się zakręciło, utwierdziła się tylko w przekonaniu, że kilka długich skoków teleportacyjnych w tej chwili to naprawdę bardzo marny pomysł.
Spojrzała na Atreusa jeszcze raz, tak upewniając się, czy nie postanowi udowodnić jej, że nic mu nie jest zaczynając tu biegać, a potem zbadała niewielką jaskinię, skrytą wcześniej czarami. Wrzuciła tam najpierw kamień, czy nic nie wybuchnie, rozproszyła magię i ostatecznie zabrała niewielkie pudełko, na oko zawierające jakieś dokumenty, zanim oboje wygrzebali się z powrotem na klify.
Wiatr wciąż wiał, ale jeśli niósł ze sobą jakieś głosy, żadne z nich nie pojęło, co chciały im jeszcze przekazać.
– Słyszałeś kiedyś o zakażeniach? Jak jakieś w tę ranę wejdzie, skończysz w łóżku na tydzień, zamiast spędzić u uzdrowiciela godzinę czy dwie – oświadczyła, palcem dźgając go lekko w ramię. Ogólnie rzecz biorąc ani myślała odpuszczać, ale ostatecznie uznała, że najpierw muszą wyjść z tej dziury i potem mogą kłócić się dalej. A że kiedy podniosła się ostrożnie, w głowie trochę jej się zakręciło, utwierdziła się tylko w przekonaniu, że kilka długich skoków teleportacyjnych w tej chwili to naprawdę bardzo marny pomysł.
Spojrzała na Atreusa jeszcze raz, tak upewniając się, czy nie postanowi udowodnić jej, że nic mu nie jest zaczynając tu biegać, a potem zbadała niewielką jaskinię, skrytą wcześniej czarami. Wrzuciła tam najpierw kamień, czy nic nie wybuchnie, rozproszyła magię i ostatecznie zabrała niewielkie pudełko, na oko zawierające jakieś dokumenty, zanim oboje wygrzebali się z powrotem na klify.
Wiatr wciąż wiał, ale jeśli niósł ze sobą jakieś głosy, żadne z nich nie pojęło, co chciały im jeszcze przekazać.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.