21.04.2026, 14:33 ✶
Kiedy Lockhart uścisnął jej dłoń, krótko, nie nazbyt mocno, ot tak, żeby nie poczuła się niekomfortowo, na ich stolik trafiły dwa kolejne drinki, oba bez wątpienia magiczne, kolorowe, błyszczące aż od świateł, udekorowane kwiatkami i palemkami. Darcy, którego pierwszy drink oczywiście nie upił, ale wprawił w szampański nastrój, uniósł swoje naczynie w stronę Rity: niezbyt nachalnie, ale jeśli miała ochotę, mogli je o siebie uderzyć.
Zignorował nawet to, że kiedy im je podawano, znowu zostali nazwani państwem Bower i że kelnerka przypomniała im, że jutro odbędzie się konkurs dla par z bardzo atrakcyjnymi nagrodami. Nagrody nawet go zaintrygowało, no ale nie był panem Bowerem, mężem pani Bower.
– Mają tu tak dobre drinki, że dla nich mogę zostać na dwa dni panem Bowerem – stwierdził Lockhart radośnie i upił łyk drinka. Smakował naprawdę bosko, i było całkiem możliwe, że dodano do niego odrobinę eliksiru poprawiającego humor, ale Darcy ani o tym nie wiedział, ani gdyby wiedział, nie miałby nic przeciwko. Tak, dla nich warto być panem Bowerem, a że pani Bower była bardzo ładna, to niby w czym problem? Kwiaty, które im oferowano, pachniały tak ładnie, grała nastrojowa muzyka i w ogóle wszystko było cudne!
– Podobno kolacja z małż też jest w cenie biletu. Przyznaję, że nigdy dotąd ich nie jadłem, więc chyba za chwilę się skuszę. Masz ochotę? – zapytał, bo co szkodziło mu pobyć trochę dżentelmenem?
Jego uwagę zresztą zaraz przyciągnęły przeszklenia, przez które mogli obserwować jak okręt powoli pochłania woda. Lockhart czuł się z tym odrobinę dziwnie, ale powiedział sam sobie, że Pokoje Wspólne Slytherinu też leżały przecież pod jeziorem, miały okna, i nigdy nie stało się nic złego. Magia była naprawdę niesamowita i tym razem też na pewno byli bezpieczni.
– Niesamowity widok, prawda? – rzucił po chwili obserwacji. Miał przez moment chęć wyciągnąć notatnik i zapisać sobie parę spostrzeżeń do książki, ale to byłoby niegrzeczne, a poza tym w jednym ręku trzymał tego drugiego drinka, popijając go powoli. – Miałem szczęście z biletem, odkupiłem go od człowieka, który twierdził, że przez Spaloną nie może płynąć, a wszystkie pokoje były już wtedy zajęte.
Zignorował nawet to, że kiedy im je podawano, znowu zostali nazwani państwem Bower i że kelnerka przypomniała im, że jutro odbędzie się konkurs dla par z bardzo atrakcyjnymi nagrodami. Nagrody nawet go zaintrygowało, no ale nie był panem Bowerem, mężem pani Bower.
– Mają tu tak dobre drinki, że dla nich mogę zostać na dwa dni panem Bowerem – stwierdził Lockhart radośnie i upił łyk drinka. Smakował naprawdę bosko, i było całkiem możliwe, że dodano do niego odrobinę eliksiru poprawiającego humor, ale Darcy ani o tym nie wiedział, ani gdyby wiedział, nie miałby nic przeciwko. Tak, dla nich warto być panem Bowerem, a że pani Bower była bardzo ładna, to niby w czym problem? Kwiaty, które im oferowano, pachniały tak ładnie, grała nastrojowa muzyka i w ogóle wszystko było cudne!
– Podobno kolacja z małż też jest w cenie biletu. Przyznaję, że nigdy dotąd ich nie jadłem, więc chyba za chwilę się skuszę. Masz ochotę? – zapytał, bo co szkodziło mu pobyć trochę dżentelmenem?
Jego uwagę zresztą zaraz przyciągnęły przeszklenia, przez które mogli obserwować jak okręt powoli pochłania woda. Lockhart czuł się z tym odrobinę dziwnie, ale powiedział sam sobie, że Pokoje Wspólne Slytherinu też leżały przecież pod jeziorem, miały okna, i nigdy nie stało się nic złego. Magia była naprawdę niesamowita i tym razem też na pewno byli bezpieczni.
– Niesamowity widok, prawda? – rzucił po chwili obserwacji. Miał przez moment chęć wyciągnąć notatnik i zapisać sobie parę spostrzeżeń do książki, ale to byłoby niegrzeczne, a poza tym w jednym ręku trzymał tego drugiego drinka, popijając go powoli. – Miałem szczęście z biletem, odkupiłem go od człowieka, który twierdził, że przez Spaloną nie może płynąć, a wszystkie pokoje były już wtedy zajęte.