Wszystko się poplątało. Dziwne zachowanie Geraldine spowodowało niemałą niezręczność towarzyską. Herbata zamiast uspokoić, rozdrażniła swoją goryczą. Gwałtowność ducha przeraziła. A dodatkowo standardowy zamęt typowy dla festynów... I biedna Sarah proponująca mu robienie niecnych rzeczy.
Polanka na uboczu? Cudowny pomysł! Jonathan uwielbiał tego typu polanki. Bardzo chętnie poszedłby tam z obiema blondynkami... i do niczego by nie doszło, bo to Jo. Rumieniąca się Sarah stanowiła niesamowity kąsek dla mężczyzny. Jakże lubił droczyć się z takimi niewinnymi, dobrze wychowanymi panienkami. Szczególnie, że nigdy do niczego z nimi nie dochodziło.
— Nie wiem o czym koleżanka mówi... Czyżbym zawstydził? — Starał się nie roześmiać, gdy nazwała Geraldine jego "żoną". Cóż za zabawa. A przyjaciółka zdawała się również wkręcać w tą niesamowitą historię.
— Polanka, ślub, kolejność nie ma dla mnie znaczenia — odpowiedział absolutnie nie mając pojęcia, że propozycje te były jak najbardziej poważne.