14.03.2023, 16:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2023, 18:02 przez Patrick Steward.)
Patrick wcale nie uważał, by szło mu jakoś szczególnie dobrze z pościgiem atramentowego człowieczka. Pudłował, przeciskał się przez tłum, a chwilami w ogóle nie udawało mu się spleść poprawnie zaklęcia. Ale to wszystko sprawiało, że nie patrzył na swoje umiejętności (albo na umiejętności Erika) wyjątkowo krytycznie.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu biegnąc, w tłumie ludzi udało się za pierwszym razem trafić z procy w tego, w kogo chciał trafić. Oparł się rękami o uda, patrząc dziwnie na plamę atramentu.
- Obiecuję, że od jutra – jeśli jeszcze będzie jakieś jutro – biorę się za treningi – wymamrotał, czując poklepanie po plecach. Podniósł przyjazny wzrok na Erika. – Szkoda, że facet nie wykorzystuje swoich umiejętności do czegoś lepszego niż tworzenie takich stworów – podsumował.
Na resztę słów Erika odpowiedział, gdy już szli do stoiska Uli.
- Po tym jak z nim skończymy, naprawdę zasłużyliśmy na jakiegoś pączka lub herbatę – zaproponował. Brwi Stewarda powędrowały do góry, gdy pojął, że Ula Brzęczyszczykiewicz zdołała samodzielnie złapać krytyka jej rysunków. To było niespodziewane, ale przyjemne zaskoczenie. – Zajmiesz się dziwakiem?
Chcąc pomóc rysowniczce, sam zaczął zbierać jej rysunki z ziemi, składać je w jedną kupkę by na końcu umieścić z powrotem na stoisku.
- Dziękujemy za pomoc – powiedział do Uli. – Mamy nadzieję, że twoje prace nie ucierpiały zanadto. – Podbródkiem wskazał się sprawcę całego zamieszania z atramentowym stworem – Chciałabyś zgłosić na niego oficjalną skargę? – zapytał, sięgając po tkwiący w kieszeni bloczek. A gdy dostrzegł jak lśniły jej oczy, dodał łagodniej - Hej, już wszystko dobrze. Jesteśmy na miejscu.
Od czasu do czasu zerkał na Erika, sprawdzając jak mu szło z dziwakiem.
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, komu biegnąc, w tłumie ludzi udało się za pierwszym razem trafić z procy w tego, w kogo chciał trafić. Oparł się rękami o uda, patrząc dziwnie na plamę atramentu.
- Obiecuję, że od jutra – jeśli jeszcze będzie jakieś jutro – biorę się za treningi – wymamrotał, czując poklepanie po plecach. Podniósł przyjazny wzrok na Erika. – Szkoda, że facet nie wykorzystuje swoich umiejętności do czegoś lepszego niż tworzenie takich stworów – podsumował.
Na resztę słów Erika odpowiedział, gdy już szli do stoiska Uli.
- Po tym jak z nim skończymy, naprawdę zasłużyliśmy na jakiegoś pączka lub herbatę – zaproponował. Brwi Stewarda powędrowały do góry, gdy pojął, że Ula Brzęczyszczykiewicz zdołała samodzielnie złapać krytyka jej rysunków. To było niespodziewane, ale przyjemne zaskoczenie. – Zajmiesz się dziwakiem?
Chcąc pomóc rysowniczce, sam zaczął zbierać jej rysunki z ziemi, składać je w jedną kupkę by na końcu umieścić z powrotem na stoisku.
- Dziękujemy za pomoc – powiedział do Uli. – Mamy nadzieję, że twoje prace nie ucierpiały zanadto. – Podbródkiem wskazał się sprawcę całego zamieszania z atramentowym stworem – Chciałabyś zgłosić na niego oficjalną skargę? – zapytał, sięgając po tkwiący w kieszeni bloczek. A gdy dostrzegł jak lśniły jej oczy, dodał łagodniej - Hej, już wszystko dobrze. Jesteśmy na miejscu.
Od czasu do czasu zerkał na Erika, sprawdzając jak mu szło z dziwakiem.