Atreus tak po prawdzie, to chyba trochę zdążył już zapomnieć, że podczas tworzenia tego całego artykułu, był zaręczony. W sumie to nie był pewien, bo nie znał się zanadto na procesie twórczym i wydawniczym takich tekstów. Dla niego było to coś, co pisało się w jeden wieczór, a potem ściemniało że tak, tak, przeprowadziliśmy daleko idące badania na bardzo dużej grupie ochotników. Uniósł więc lekko brwi na jej uwagę, w pierwszej chwili zwyczajnie zdziwiony, a potem zmarszczył je w jakimś dziwnym grymasie. Nie powiedział jednak nic, bo cały maj, od Beltane, przez zerwanie zaręczyn, do końca samego miesiąca - to był jakiś jeden wielki koszmar. No dobrze, może nie koszmar, ale ten sen z którego nie możesz się obudzić, mimo że wszystko jest nie tak jak powinno.
- Kto wie. Ale chyba musieliby nam w Ministerstwie zorganizować taki bal, a wtedy i tak królową zostałaby Ministra, tu akurat nie ma wątpliwości - o ile oczywiście, łaskawie nie stwierdziłaby że odstepuje od konkursu. Wszyscy jednak wiedzieli, że królowa była tylko jedna, a już Jenkins była o tym przekonana najbardziej. Nie wyobrażał sobie też, by ktokolwiek inny próbował organizować nie tyle zimowy bal, co bawić się w wybieranie jego króla i królowej. Nie w socjecie, o ile nie był to jakiś debiutancki balik dla dzieciaków.
- Nie tak głośno, bo jeszcze nas wysadzi na pierwszym lepszym przystanku za zakrwawianie podłogi - prychnął rozbawiony, spoglądając na poharataną nogę. - Ale nie, wydaje mi się że jak na razie wszystko jest okej. A przynajmniej nie jest gorzej jak było. Jeszcze trochę posiedzimy to może nawet nie będzie trzeba uzdrowiciela - rzucił nieco zaczepnie, bo jednak nie było wątpliwości że takie posunięcie byłoby skrajną głupotą. - A ty? Oprócz tego, że żyjesz oczywiście, nic sobie nie rozwaliłaś przy okazji?
!BINGO A5