• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue

[17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#2
27.04.2026, 11:44  ✶  

Był to całkiem intensywny dzień. Zastanawiała się, czy nie za bardzo. Dyskretnie przyglądała się temu, w jaki sposób poruszał się jej mąż. Dyskretnie... chociaż wiedziała, że bez względu na to, jakby się starała to i tak prędzej, czy później ją na tym przyłapie. Niczego nie dało się przed nim ukryć, nawet tych spojrzeń, które wynikały tylko i wyłącznie z jej troski o jego stan zdrowia. Miała nadzieję, iż wybaczy jej tę nadgorliwość, naprawdę robiła to dla jego dobra.

Przekroczyli granicę magicznego świata, z tym mugolskim. Szli przed siebie, kierowali się już w stronę domu. Spacer miał jeszcze zająć im trochę czasu, wieczór był jednak całkiem przyjemny, jak na takie wędrówki. Martwiło ją jednak to, czy nie obciąży to za bardzo organizmu męża. Nie przestawała się mu więc przyglądać, te spojrzenia wraz z upływem czasu robiły się coraz mniej dyskretne, już nawet nie ukrywała, że mu się przygląda. Musiał jej to wybaczyć, tak już miała. Szli w milczeniu, jednak to milczenie w ich przypadku nigdy nie było ciężarem, nie musieli wyrzucać z siebie kolejnych słów, wystarczała ta obecność, świadomość, że był tuż obok niej.

Słońce chowało się za horyzontem, co świadczyło o tym, że spędzili dzisiaj sporo czasu na zewnątrz, był to całkiem owocny dzień. Spacerowali, robili sobie prezenty, zachowywali się zupełnie zwyczajnie, jakby nie nieśli na sobie żadnego ciężaru i było to całkiem przyjemne. Nie spodziewała się nawet, że taka wspólna codzienność może jej się, aż tak podobać. Nie skupiała się jakoś szczególnie na mijanych uliczkach, doskonale wiedziała dokąd się kierują, gdzie zmierzali. Wypadałoby w końcu znaleźć się w domu po tym całkiem intensywnym dniu.

Oczywiście, że powinna założyć, iż nie wrócą do siebie z tą niedokończoną sprawą, o której rozmawiali wcześniej. Nawinęło się miejsce, w którym mogli ją załatwić, a Benjy'emu ono nie umknęło - jak zawsze był czujny wtedy, kiedy wymagała tego sytuacja. - Idę. - Zresztą chyba nie miała już innego wyboru, poczuła jego dłoń zaciskającą się na swojej, więc musiała znaleźć się w środku. Rzuciła okiem na witrynę, na której dostrzegła najróżniejsze foldery ze zdjęciami. Doskonale wiedziała, gdzie się znaleźli. Nie mogła mu odmówić wizyty w tym miejscu, rozmawiali o tym dzisiaj i wypadało dotrzymać słowa. Oby nie żałowała tej spontaniczności. Tak właściwie, to zaczynała jej się ona podobać, chociaż nie miała w zwyczaju podejmować nieprzemyślanych decyzji. Wiedziała jednak, że bez względu na to, gdzie się znajdą, to na pewno przy nim będzie bezpieczna, więc w sumie, czy to było, aż takie nierozsądne? No nie do końca.

Przekroczyli próg biura podróży, rozejrzała się dyskretnie po jego wnętrzu. Wyglądało nie najgorzej, zresztą nie mieli jakichś wielkich oczekiwań, nie zamierzali też spędzić tu wiele czasu, bo decyzja, którą chcieli podjąć miała być całkiem spontaniczna. Kobieta siedząca za biurkiem nie powinna więc narzekać, że znaleźli się tu kwadrans przed zamknięciem. Uniosła głowę i na nich spojrzała z neutralnym wyrazem twarzy, jakby obawiała się tego iż będzie musiała tutaj zostać dłużej.

Szukała wzrokiem jakichś broszurek, w których mogliby znaleźć wszystkie możliwe destynacje, mieli przecież po prostu wylosować miejsce ich podróży poślubnej, pokręciła jeszcze głową, właściwie sama do siebie co miało być komentarzem na te głośne myśli w jej głowie. Nie spodziewała się, że kiedyś pozwoli losowi decydować o swojej przyszłości, jak widać wszystko mogło się zmienić w momencie w którym u jej boku znajdowała się odpowiednia osoba.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (2674), Prudence Fenwick (1658)




Wiadomości w tym wątku
[17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2026, 10:56
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 27.04.2026, 11:44
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 27.04.2026, 21:16
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2026, 08:20
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 28.04.2026, 11:38
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Prudence Fenwick - 28.04.2026, 12:02
RE: [17/10/72] Transylvania is so cliché | Benjy, Prue - przez Benjy Fenwick - 29.04.2026, 10:55

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa